O jezu.. :C Ruda się zatruła. Biedna wymiotowała. Tak się o nią bałam. Leżała na działce obok mojej, w trawie. Nie miała siły wstać :C Musiałam zdobyć klatkę, żeby ją jakoś do weta zabrać. Po kilku telefonach i facebooku dostałam od Oli. Jak wreszcie pojechałam z nią u weterynarza, dostała kroplówkę na 30 min i jakiś zastrzyk przeciwzakaźny. Biedactwo musi wytrzymać niejedzenie przez 24h i na dodatek nie może wychodzić na dwór.
Ehhh.. Poza tym nic się nie działo przez ostatnie kilka dni : <... Nudy że masakra. Ale udało mi się na coś rodziców namówić i dostanę "to" na wiosnę. Teraz muszę tylko zbierać na "to" pieniądze (^^,) Nie mogę się doczekać, aż wam powiem co to i do tego dam "tego" zdjęcie. Mówię wam, to będzie zajefajne!! Boszee.. za 5 dni do szkoły.. Chociaż może i dobrze, bo już mam dość. A i wczoraj byłam z mamą po podręczniki. Mam wszystkie poza polskim i językami. Poza tym byłam w Reserved i kupiłam taki ładny kobaltowy sweter :D. I byłyśmy też w "Justynce" na ciasto. Tam są zarąbiste ciasta.
Hehe Ruda biedna patrzy na mnie i chce wyjść. I do tego ten węflon na łapce. Właśnie! Wygolili jej łapkę. Jejku jak mi jej szkoda.. Nie jeść przez 24h.. Na jutro też jesteśmy umówione do weterynarza. Będzie dobrze.. Mam przynajmniej taką nadzieję.. Hmm tak teraz myślę, to może ją na balkon wypuszczę, niech się przewietrzy (^.^) Nie no serio?! sprzątałam w pokoju i nie mogę znaleźć kabla od aparatu.. :C to zdjęć nie będzie.
28 sierpnia 2013
15 sierpnia 2013
Blizna do końca moich dni..
Sorry, że nie pisałam. Miałam nagły wyjazd na działkę. Tyle się działo. Ech.. trzema słowami: Kompletny rozjeb mózgu o.O najpierw była ciocia, wujek i mały kuzyn Holandii. Potem byłam u cioci 30 km od działki na kilka dni. Jeszcze te upały. I punkt kulminacyjny (małe zdziwko o.O). W ogóle napiszę to w jak największych szczegółach.

Po 2-3 dniach nudy pojechaliśmy do cioci Asi zrobić pranie. Ja zostałam na 2 dni, bo dłużej się z Misią (7 lat) nie da wytrzymać. Kochana. ale strzasznie upierdliwa. Zrobiłam jej kilka papierowych kukiełek z żabami (Ma na ich punkcie manię o.O) I do tego jeszcze dwie kukiełki tych lalek z Monster High. Była tam przez kilka godzin o rok starsza od Misi, Iza. Taka trochę wredna dla Misi, bo ta się nie umie obronić. Ja umiałam. Nie dałam się temu małemu muminowi! Następnego dnia poszłam do kociątek, które im się urodziły w stodole. Mgiełka, Bababu i Plamka. Ja wymyśliłam Mgiełkę :D. A i mają cztery takie śmieszne, białe i puchate kury. Pojechałyśmy też nad jezioro.

Tata zauważył obok domu duże ślady. Stefan, który szedł akurat ze swoimi psami podobnymi do lisów na polowanie, powiedział, że to dwa byki uciekły sąsiadowi o.O). Oł fuuk. Potem, ok. 21 przyjechał sąsiad i siedział. Tego dnia z mamą spałyśmy w stodole.
Następnego dna znowu pojechałam z mamą nad jezioro, a ta przez kawałek drogi pozwalała mi prowadzić. Tzn przez 2 km aż do drogi głównej, do mostu. Sąsiad się patrzył dziwnie jak mnie zobaczyła za kierownicą xD. Wog. było tak gorącooo ponad 30'.. Masakra. Trzeciego dnia tata też dał się wyciągnąć nad jezioro. Akurat trafiliśmy na zobaczenie jak myśliwy Stefan. (Mieszka kawałek w lesie. To jego drugi dom, bo ogólnie to mieszka w Warszawie.) No więc on miał deskę z żaglem i sobie pływał.
Czwartego dnia pojechałyśmy z mamą i ciocią Asią i Misią nad ich jezioro. Było fajnie. Kolejne dni były chłodne. Poszliśmy na spacer nad rzekę. Tam gdzi byłam z Kamilą, Tomkiem, Łukaszem i Kubusiem. Widzieliśmy bobrowe żeremie. Jak wróciliśmy znowu, tyle że kto inny zabierał nam jeżyny. Jakieś małżeństwo. Może mieli 45-50 lat. Przepłoszył ich byk, który chciał przejść pod ogrodzeniem. Jak to wyglądało xD. A jak uciekali! Ostatniego dnia, wieczorem. Tata z mamą wykorzystali pomysł pszczelarza i wlali do gniazda szerszeni benzynę i podpalili. Drzewu się nic nie stało, ale musieli dobić 7 szerszeni bo przeżyły. Rano przed wyjazdem, tata zamurował dziurę w jabłoni i pojechaliśmy.
Przedwczoraj byłam z Kamilą na zakupach. Kamila szukała prezentu dla mamy, ale nie kupiła go, bo po co?! -,-. Zjadłyśmy w McDonaldzie i chodziłyśmy po sklepach. Kupiłam lakier do paznokci i bluzkę. Przymierzyłam też sukienkę, którą wcześniej przymierzała Kamila. Była śliczna. A i dokupiłam karmę dla Myszatej, bo się powoli kończy. A teraz punkt kulminacyjny: Kamil chce drugą szansę. Jak się z nim spotkam to sobie pogadamy -,-.
A wczoraj upiekłam babeczki xD. Ok kończę bo się rozpisałam ^^.
Zaczęło się to dnia 30 lipca. Pojechaliśmy z ciocią na działkę. Mój kuzyn: Filip co chwilę chciał iść do stodoły, żeby poskakać po sianie. Byli tylko na jedną noc. Przy okazji, żeby mu się nie nudziło, zrobiłam nam po łuku i kilku strzałach i robiliśmy konkurs strzelecki. Jako, że mały ma 4 lata to wiadomo, że on musi wygrać, bo się obrazi. No więc przegrałam sromotnie. Po jakimś czasie zorientowaliśmy się, że w jabłoni jest gniazdo szerszeni o.O i ja musiałam iść po strzały. Oczywiście co się stało? Kąsnął mnie ten sku*wiel (;_;).Przez następne 3 dni bolała mnie noga i miałam strasznie spuchniętą. Zresztą:
| W sumie to mam bliznę do teraz. I pewnie do końca życia ;_; |
Jak wreszcie wróciłam na działkę mogłam chwilę odpocząć. Jakaś baba podpierdzielała nam jeżyny (-,-) Była z psem. Bawiłam się z nim przez godzinkę aż pojechałyśmy nad jezioro. Jak wróciłyśmy piesek nadal był u nas. Został nawet na noc ale nie było go następnego dnia. Pewnie do domu wrócił.
| Ta mina do zdjęcia ^,^ hehe |
Następnego dna znowu pojechałam z mamą nad jezioro, a ta przez kawałek drogi pozwalała mi prowadzić. Tzn przez 2 km aż do drogi głównej, do mostu. Sąsiad się patrzył dziwnie jak mnie zobaczyła za kierownicą xD. Wog. było tak gorącooo ponad 30'.. Masakra. Trzeciego dnia tata też dał się wyciągnąć nad jezioro. Akurat trafiliśmy na zobaczenie jak myśliwy Stefan. (Mieszka kawałek w lesie. To jego drugi dom, bo ogólnie to mieszka w Warszawie.) No więc on miał deskę z żaglem i sobie pływał.
Czwartego dnia pojechałyśmy z mamą i ciocią Asią i Misią nad ich jezioro. Było fajnie. Kolejne dni były chłodne. Poszliśmy na spacer nad rzekę. Tam gdzi byłam z Kamilą, Tomkiem, Łukaszem i Kubusiem. Widzieliśmy bobrowe żeremie. Jak wróciliśmy znowu, tyle że kto inny zabierał nam jeżyny. Jakieś małżeństwo. Może mieli 45-50 lat. Przepłoszył ich byk, który chciał przejść pod ogrodzeniem. Jak to wyglądało xD. A jak uciekali! Ostatniego dnia, wieczorem. Tata z mamą wykorzystali pomysł pszczelarza i wlali do gniazda szerszeni benzynę i podpalili. Drzewu się nic nie stało, ale musieli dobić 7 szerszeni bo przeżyły. Rano przed wyjazdem, tata zamurował dziurę w jabłoni i pojechaliśmy.
Przedwczoraj byłam z Kamilą na zakupach. Kamila szukała prezentu dla mamy, ale nie kupiła go, bo po co?! -,-. Zjadłyśmy w McDonaldzie i chodziłyśmy po sklepach. Kupiłam lakier do paznokci i bluzkę. Przymierzyłam też sukienkę, którą wcześniej przymierzała Kamila. Była śliczna. A i dokupiłam karmę dla Myszatej, bo się powoli kończy. A teraz punkt kulminacyjny: Kamil chce drugą szansę. Jak się z nim spotkam to sobie pogadamy -,-.
A wczoraj upiekłam babeczki xD. Ok kończę bo się rozpisałam ^^.
28 lipca 2013
Mini-jacht i Dziwek..
Przedwczoraj Kamilą myłyśmy mojego mini-jachcika lub żaglówkę. Ja wolę jednak określenie mini-jacht . No więc musiałyśmy go najpierw odkopać. Tzn przyczepę, na której stał, a ona się zapadła na jakieś 30 cm w dół. Ale po jakieś godzinie kopania, pchania i ciągnięcia, się udało. Sukces madafaka!
Potem wzięłyśmy szmaty (matko.. xD) i myłyśmy. Po zakończeniu tej mozolnej pracy stwierdziłyśmy, że świeci się jak psu jaja.. (Bez komentarza). Potem gadałam z Klaudią, Madzią i Leszczem (Paweł) na skype. U nas była 24 a u Leszcza 18. Tia w Ameryce siedzi i gra w Cube World. Hahaha.. debil. Wczoraj o 10:31 miałam autobus. Jechałam z Kamilą na plażę. Woda była super. Poleżałyśmy na słaońcu do 13 (bodajże) i poszłyśmy do portu. Tam karmiłyśmy bułeczkami mewy, gołębie i kawki. Ja się nawet z jednym gołębiem zaprzjaźniłam. Nazwałam go Dziwek (nie pytajcie xD) Karmiłam go z ręki, ale spadający plecak Kamili go wyposzył i odleciał... (Ja cię kiedyś dopadnę Kamila i odgryzę ci głowę!) Potem przyleciał inny gołąb i znowu jadł mi z łapki... Takie to było słodkie. Kamila znalazła sobie wielką mewę i nazwała ją Lazy (-,-) Tiaa.. potem jak wracałyśmy, kupiłam sobie bransoletkę za 5 zł. xD I poszłyśmy do gemini na lody. Zaczepił nas tam taki dziwny facio w stroju krasnala i mamy z nim zdjęcia :D Zawsze bałam się takich ludzi jak byłam mała xD. Dzisiaj znowu gorąc. 30'C w cieniu o__O masakra. To na tyle Papa : **
| Ładna nieprawdasz. ? |
| Ktoś mnie zaczepił, jak zdjęcia robiłam =^.^= |
| Bransoletka i breloczek, o którym nie napisalam. Z "lookah" |
23 lipca 2013
Artystycznie, plażowo.. ale smutno
No więc..
Po pierwsze:
Nie zaczyna się zdania od "no więc"
Po drugie:
W niedzielę byłam z Mają na plaży. Tak już się pogodziłyśmy, chociaż nawet nie było o co. Było gorąco, ale woda nie za ciepła. Tłumy, że masakra. Nie szło nawet znaleźć miejsca na torby. Jednak się udało i to nawet jakieś 5 metrów od wody, więc było spoko. Od razu poszłyśmy do wody. Pokąpałyśmy się trochę i wyszłyśmy zamarznięte xD. Nie no tak źle nie było.
Zaczęłyśmy się opalać i jakiś facio poprosił nas, żebyśmy popilnowały jego rzeczy. Ok. Tak myśląc logicznie to wątpię, żeby ktoś zechciał kraść na plaży bo to nie ma sensu. Nie masz pewności, czy właściciel rzeczy nie stoi obok. Chociaż, jakby się tak go obserwowało i zabrało rzeczy jak on pójdzie. Nie no raczej nie, bo inni by raczej zareagowali. Nevermind.
Jak wracałyśmy kupiłyśmy sobie shake'i truskawkowe i pojechałyśmy zobaczyć, czy w tym roku przyjechały do naszej szkoły kolonie. Niestety nie, bo szkoła jest w remoncie. Dobudowują (chyba) 3 klasy dla maluchów 0-III.
Wróciłyśmy. Maja poszła do domu, a ja poszłam do dziadków na grilla, bo moi rodzice tam byli. Dostałam czekoladę Milkę z popcornem (WO.ot ?!).
Jak wróciłam do domu i położyłam się do łóżka dostałam wiadomość od Kamila. Nie spodziewałam się tego co było w niej napisane. Myślałam, że napisze "Dobranoc" albo coś, ale nie to.. :'<. Zerwał ze mną. Napisał :"Przemyślałem to i doszedłem do tego, że nie możemy być razem, bo różnimy się wieloma rzeczami i nikt nie chce żebyśmy chodzili, a to dla mnie wielki nacisk, więc sorry ale to koniec i naprawdę przepraszam, że robię to SMS-m, ale nie mam odwagi powiedzieć ci tego prosto w oczy." No jakoś o tym więcej nie chce pisać, bo można się domyśleć. Ale pocieszam się tym, że mam więcej czasu dla siebie i przyjaciół.
Po trzecie:
Wczoraj leżałam plackiem i nic mi się nie chciało. Nie miałam sieły na cokolwiek.
Po czwarte:
Dzisiaj znowu leżałam plackiem, tyle że jeszcze do tego trochę malowałam i słuchałam muzyki. Znalazłam niezły kawałek. Przy, którym malowałam mój nowy obraz. Możecie go zobaczyć w zakładce "Z moich rąk" Zresztą macie : ) https://www.youtube.com/watch?v=706W4iV-Nmk
i to na tyle.. papa : D
Po pierwsze:
Nie zaczyna się zdania od "no więc"
Po drugie:
W niedzielę byłam z Mają na plaży. Tak już się pogodziłyśmy, chociaż nawet nie było o co. Było gorąco, ale woda nie za ciepła. Tłumy, że masakra. Nie szło nawet znaleźć miejsca na torby. Jednak się udało i to nawet jakieś 5 metrów od wody, więc było spoko. Od razu poszłyśmy do wody. Pokąpałyśmy się trochę i wyszłyśmy zamarznięte xD. Nie no tak źle nie było.
Zaczęłyśmy się opalać i jakiś facio poprosił nas, żebyśmy popilnowały jego rzeczy. Ok. Tak myśląc logicznie to wątpię, żeby ktoś zechciał kraść na plaży bo to nie ma sensu. Nie masz pewności, czy właściciel rzeczy nie stoi obok. Chociaż, jakby się tak go obserwowało i zabrało rzeczy jak on pójdzie. Nie no raczej nie, bo inni by raczej zareagowali. Nevermind.
Jak wracałyśmy kupiłyśmy sobie shake'i truskawkowe i pojechałyśmy zobaczyć, czy w tym roku przyjechały do naszej szkoły kolonie. Niestety nie, bo szkoła jest w remoncie. Dobudowują (chyba) 3 klasy dla maluchów 0-III.
Wróciłyśmy. Maja poszła do domu, a ja poszłam do dziadków na grilla, bo moi rodzice tam byli. Dostałam czekoladę Milkę z popcornem (WO.ot ?!).
Jak wróciłam do domu i położyłam się do łóżka dostałam wiadomość od Kamila. Nie spodziewałam się tego co było w niej napisane. Myślałam, że napisze "Dobranoc" albo coś, ale nie to.. :'<. Zerwał ze mną. Napisał :"Przemyślałem to i doszedłem do tego, że nie możemy być razem, bo różnimy się wieloma rzeczami i nikt nie chce żebyśmy chodzili, a to dla mnie wielki nacisk, więc sorry ale to koniec i naprawdę przepraszam, że robię to SMS-m, ale nie mam odwagi powiedzieć ci tego prosto w oczy." No jakoś o tym więcej nie chce pisać, bo można się domyśleć. Ale pocieszam się tym, że mam więcej czasu dla siebie i przyjaciół.
Po trzecie:
Wczoraj leżałam plackiem i nic mi się nie chciało. Nie miałam sieły na cokolwiek.
Po czwarte:
Dzisiaj znowu leżałam plackiem, tyle że jeszcze do tego trochę malowałam i słuchałam muzyki. Znalazłam niezły kawałek. Przy, którym malowałam mój nowy obraz. Możecie go zobaczyć w zakładce "Z moich rąk" Zresztą macie : ) https://www.youtube.com/watch?v=706W4iV-Nmk
i to na tyle.. papa : D
21 lipca 2013
--Dodaję--
Są wakacje i narazie strasznie mi się nudzi i nic nie robię, co wiąże się z rzadszym pojawianiem się postów. ~
A więc postanawiam zrobić dodatkowo inną część tego blogga. A mianowicie "Z moich rąk" oraz "Inne". W tym pierwszym będę tam wstawiała zdjęcia i opisy rzeczy które zrobiłam, lub namalowałam, albo poprostu ciekawe zdjęcia, a za to w zakładce "Inne" będą ciekawe strony, filmiki, zdjęcia teksty z internetu, które znajdę i będę się chciała z wami podzielić. Liczę, że takie rzeczy będą pojawiały się dość często, bo gdy mi się nudzi lubię się zająć czymś kreatywnym lub siedzieć przed kompem (^^.)
Mam nadzieję, że pomysł się podoba.
Dzięki =^.^= Papa
A więc postanawiam zrobić dodatkowo inną część tego blogga. A mianowicie "Z moich rąk" oraz "Inne". W tym pierwszym będę tam wstawiała zdjęcia i opisy rzeczy które zrobiłam, lub namalowałam, albo poprostu ciekawe zdjęcia, a za to w zakładce "Inne" będą ciekawe strony, filmiki, zdjęcia teksty z internetu, które znajdę i będę się chciała z wami podzielić. Liczę, że takie rzeczy będą pojawiały się dość często, bo gdy mi się nudzi lubię się zająć czymś kreatywnym lub siedzieć przed kompem (^^.)
Mam nadzieję, że pomysł się podoba.
Dzięki =^.^= Papa
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ps. Wiem, że o dziwnej godzinie to dodaję, ale najlepiej się myśli przed snem. :P
16 lipca 2013
Holandia?!
Nie pisałam ponad tydzień z powodu mojego wyjazdu. Byłam z Mają na działce. Byłyśmy nad jeziorem i byli tam (myślę, że mieli 16-17 lat) i nie umieli pływać. Dwa dni później mój tata powiedział nam, że moje koleżanki z Holandii są 10 km od nas i musimy po nich jechać (z powodu tego, iż działka jest na końcu świata i cywilizacji). Boże jacy oni brzydcy! Nie mówie, że ja jestem jakaś piękna, ale wtedy poczułyśmy się z Mają jak piękności. Zrobiliśmy ognisko i piekliśmy pianki. Z Mają dwa razy spałyśmy w stodole. Mi popsuł się telefon i muszę używać starego Sony Ericsson'a:
Złapałam sobie dwa duże, zielone świerszcze (Betty i Steve) Kolejne dni, aż do niedzieli siedzieliśmy i się nudzliśmy. A poza sobotą. Byliśmy w Lidzbarku Warmińskim. Było nudno... A i Maja rozwaliła mój obraz (-,-) Ja byłam załamana. Po jakieś 30 min. Wróciłam do pokoju, w którym siedziały dziewczyny i nagle Maja wyszła i się poryczała. Te od razu, że JA coś jej powiedziałam. Ja nic jej nie mówiłam. A te debilki zaczęły ją pocieszać. (ja bym się najpierw zapytała o co ty kurwa ryczysz?!) Nie no do teraz jestem na Maję zła, za to wymuszanie płaczu, żeby się zainteresowały. W niedzielę wróciliśmy do Gdyni. Wreszcie mogłam odpocząć. Poza tym Maja zapomniała połowy ciuchów. Bo byliśmy u cioci zrobić pranie. Ona ma takie słodkie małe kotki (^^.) 3 samiczki. OK. Wczoraj byliśmy na Helu. Jako, że można sie z nimi dogadać tylko po angielsku. A po angielsku "jedziemy dzisiaj na Hel" jest "We're going to Hel today" Można zrozumieć, że jedziemy do piekła xD Cały czas siedzieliśmy na plaży. I ja kupiłam sobie statek o nazwie "Bounty". Ładny jest. Dzisiaj wpadliśmy na pomysł, że będziemy malować ślimaki w ogrodzie farbą świecącą w ciemności i babcia będzie miała mindfacka (^^.) Jadę też do Klifu (w Gdańsku centrum handlowe) żeby dać gwarancję za telefon bo mu dotykowość się wydotykowiła (-,-) Ok, kończę.
Macie kilka zdjęć z Helu:
Złapałam sobie dwa duże, zielone świerszcze (Betty i Steve) Kolejne dni, aż do niedzieli siedzieliśmy i się nudzliśmy. A poza sobotą. Byliśmy w Lidzbarku Warmińskim. Było nudno... A i Maja rozwaliła mój obraz (-,-) Ja byłam załamana. Po jakieś 30 min. Wróciłam do pokoju, w którym siedziały dziewczyny i nagle Maja wyszła i się poryczała. Te od razu, że JA coś jej powiedziałam. Ja nic jej nie mówiłam. A te debilki zaczęły ją pocieszać. (ja bym się najpierw zapytała o co ty kurwa ryczysz?!) Nie no do teraz jestem na Maję zła, za to wymuszanie płaczu, żeby się zainteresowały. W niedzielę wróciliśmy do Gdyni. Wreszcie mogłam odpocząć. Poza tym Maja zapomniała połowy ciuchów. Bo byliśmy u cioci zrobić pranie. Ona ma takie słodkie małe kotki (^^.) 3 samiczki. OK. Wczoraj byliśmy na Helu. Jako, że można sie z nimi dogadać tylko po angielsku. A po angielsku "jedziemy dzisiaj na Hel" jest "We're going to Hel today" Można zrozumieć, że jedziemy do piekła xD Cały czas siedzieliśmy na plaży. I ja kupiłam sobie statek o nazwie "Bounty". Ładny jest. Dzisiaj wpadliśmy na pomysł, że będziemy malować ślimaki w ogrodzie farbą świecącą w ciemności i babcia będzie miała mindfacka (^^.) Jadę też do Klifu (w Gdańsku centrum handlowe) żeby dać gwarancję za telefon bo mu dotykowość się wydotykowiła (-,-) Ok, kończę.
Macie kilka zdjęć z Helu:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
DZIAŁKA:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
![]() |
| Steve i Betty (Dzień 1) |
![]() |
| Złapałyśmy też rzekotkę ^^. |
| MOJE OBRAZY, KTÓRE NAMALOWAŁAM WCZORAJ I PRZEDWCZORAJ |
3 lipca 2013
Na działce..
Pomalowałam końcówki włosów na niebiesko od razu po zakończeniu roku, teraz już się zmywają. Ok no więc: Byłam na weekend na działce z Kamilą. Pojechali z nami znajomi moich rodziców: Tomek i Ewa, ze swoimi synami: 4-o letnim Kubą i kilkumiesięcznym Kajtkiem, był też brat Ewy, Łukasz. Ogólnie było fajnie. Dojechaliśmy w piątek ok. 20 i z Kamilą poszłyśmy na spacer. Następnego dnia cały czas siedziałyśmy w stodole i łaziłyśmy po balotach.
Po czasie stwierdziłyśmy, że będziemy tam spać. I tak się stało. W stodole było ciemno jak.. no właśnie. Nawet świetlik wleciał i nam świecił. No i właśnie, mysz chrobotała. I to jak. Masakra. Jak się obudziłyśmy to padało (-,-) taa piękna pogoda na wakacje. Byłyśmy zbierać kurki z Ewą i Kubą. A tam jest ich strasznie dużo.. cała polanka w kurkach.
Potem się trochę ponudziłyśmy i poszłyśmy nad rzekę. Po drodze posiedziałyśmy na balotach, aż nas sąsiad nie zgonił. Znalazłyśmy też groszek i trochę wzięłyśmy. Potem, jak wróciłyśmy Tomek z Kubusiem wzięli wykrywacz metali i szukali skarbów. Znaleźli duży wyjebiaszczy klucz, wielki, zardzewiały łańcuch od traktora. Potem poszliśmy szukać skarbów w lesie. Metr pod ziemią zakopane było wiadro. Piękny skarb. Po obiedzie poszliśmy szukać rzeki. W domu została Ewa z Kajtkiem i mój tata, który poszedł kosić. Udało nam się nad nią dojść przez chaszcze (krzaki) i gąszcze (pokrzywy, sięgłay do pasa)
Znaleźliśmy ślady bobrów: obgryzione drzewa. Było bardzo fajnie, poza przedzieraniem się przez pokrzywy przez kilkadziesiąt metrów. W końcu postanowiliśmy wrócić na drugi brzeg. Przechodziliśmy przez przewalone drzewo. Na końcu drzewa okazało się, że była dwumetrowa wyrwa z wodą, ja przeskoczyłam, Kamila przeszła przez wodę, na szczęście miała kalosze, na nieszczęście woda była zbyt głęboka (xD) Co chwila w drodze powrotnej stawaliśmy i czekaliśmy aż wyleje wodę. Tomek i Łukasz też jakoś przeszli na brzeg i przenieśli Kubę.
Natrafiliśmy też na lisie nory, ale były zajęte przez borsuka bo były jego ślady. Jak wróciliśmy poszliśmy do domu odpocząć. Wyruszyliśmy ok. 18 (?) a wróciliśmy ok. 20. A i zapomniałabym: znaleźliśmy traszkę lub salamandrę i nazwaliśmy ją Ziemniak, dla innych Salomon lub Krwawe Dziąsło xD. Wypuściliśmy go przy oborze.
Wczoraj byłam z Kamilem na dworze. Dzisiaj byłam z mamą na zakupach. I potem wyszłyśmy z Natalią się przejść do lasu. Szłyśmy drogą, którą chodziłyśmy od kiedy pamiętamy. Ale wtedy wydawała nam się dziwnie inna. Jakby węższa i bardziej zdziczała. Co chwila po prawej stronie były odłamane gałęzie i połamane małe drzewka. To było dziwne. Potem jeszcze nas sarna wystraszyła, bo była bardzo blisko i (co dziwne) nie uciekła tylko powoli sobie odeszła. Zatrzymałyśmy się pod mostem i szukałyśmy belemnitów (takie skamieniałe szczątki prehistorycznych kalmarów) (^^.) Po chwili doszedł do nas Kamil i razem siedzieliśmy pod mostem xD. Nagle ten zaczął rozłupywać ślimaka (Oh God Why??) Wróciłam do domu, siedziałam na laptopie i słuchałam muzyki.
Dzisiaj po 16 wyszłam z Kamile, ale żeby się głównie pożegnać, bo on wyjeżdża dzisiaj do soboty albo niedzieli do wujka, a ja pewnie w sobotę jadę z koleżankami z Holandii do mnie na działkę. Więc zapewne nie zobaczymy się dwa tygodnie (: <)
Po czasie stwierdziłyśmy, że będziemy tam spać. I tak się stało. W stodole było ciemno jak.. no właśnie. Nawet świetlik wleciał i nam świecił. No i właśnie, mysz chrobotała. I to jak. Masakra. Jak się obudziłyśmy to padało (-,-) taa piękna pogoda na wakacje. Byłyśmy zbierać kurki z Ewą i Kubą. A tam jest ich strasznie dużo.. cała polanka w kurkach.
Potem się trochę ponudziłyśmy i poszłyśmy nad rzekę. Po drodze posiedziałyśmy na balotach, aż nas sąsiad nie zgonił. Znalazłyśmy też groszek i trochę wzięłyśmy. Potem, jak wróciłyśmy Tomek z Kubusiem wzięli wykrywacz metali i szukali skarbów. Znaleźli duży wyjebiaszczy klucz, wielki, zardzewiały łańcuch od traktora. Potem poszliśmy szukać skarbów w lesie. Metr pod ziemią zakopane było wiadro. Piękny skarb. Po obiedzie poszliśmy szukać rzeki. W domu została Ewa z Kajtkiem i mój tata, który poszedł kosić. Udało nam się nad nią dojść przez chaszcze (krzaki) i gąszcze (pokrzywy, sięgłay do pasa)
Znaleźliśmy ślady bobrów: obgryzione drzewa. Było bardzo fajnie, poza przedzieraniem się przez pokrzywy przez kilkadziesiąt metrów. W końcu postanowiliśmy wrócić na drugi brzeg. Przechodziliśmy przez przewalone drzewo. Na końcu drzewa okazało się, że była dwumetrowa wyrwa z wodą, ja przeskoczyłam, Kamila przeszła przez wodę, na szczęście miała kalosze, na nieszczęście woda była zbyt głęboka (xD) Co chwila w drodze powrotnej stawaliśmy i czekaliśmy aż wyleje wodę. Tomek i Łukasz też jakoś przeszli na brzeg i przenieśli Kubę.
Musiałam obrysować bo by nie było widać.
Wczoraj byłam z Kamilem na dworze. Dzisiaj byłam z mamą na zakupach. I potem wyszłyśmy z Natalią się przejść do lasu. Szłyśmy drogą, którą chodziłyśmy od kiedy pamiętamy. Ale wtedy wydawała nam się dziwnie inna. Jakby węższa i bardziej zdziczała. Co chwila po prawej stronie były odłamane gałęzie i połamane małe drzewka. To było dziwne. Potem jeszcze nas sarna wystraszyła, bo była bardzo blisko i (co dziwne) nie uciekła tylko powoli sobie odeszła. Zatrzymałyśmy się pod mostem i szukałyśmy belemnitów (takie skamieniałe szczątki prehistorycznych kalmarów) (^^.) Po chwili doszedł do nas Kamil i razem siedzieliśmy pod mostem xD. Nagle ten zaczął rozłupywać ślimaka (Oh God Why??) Wróciłam do domu, siedziałam na laptopie i słuchałam muzyki.
Dzisiaj po 16 wyszłam z Kamile, ale żeby się głównie pożegnać, bo on wyjeżdża dzisiaj do soboty albo niedzieli do wujka, a ja pewnie w sobotę jadę z koleżankami z Holandii do mnie na działkę. Więc zapewne nie zobaczymy się dwa tygodnie (: <)
25 czerwca 2013
Wo.Ot wagary?
Ok. A zatem jestem. Przed chwilą wróciłam ze szkoły cała mokra od deszczu, ale to nie ważne, bo dziś w szkole było zajefajnie.
Na w-f nic nie robiłyśmy, na polskim siedzieliśmy przez 15 min i gadaliśmy a kolejna 30 był odpał i robiliśmy sobie zdjęcia w lustrze xD.
Na przerwie przyszła po mnie pani od angola tej dziewczynki, którą z Izą korepytujemy (?) i dostałyśmy od niej każda po: czekoladzie z orzechami, paczce kocich języczków (xD) i paczce czekoladek Milki. Musze to zanieść Izie..
Następny był angol. Pani nas wygoniła i otworzyła nam drzwi z tekstem "dobra, możecie iść". To poszłyśmy z Natalią i Mają na pizzę, potem wróciłyśmy i ja wbiłam do nich pod koniec lekcji (10 min przed dzwonkiem) i spytałam "co robicie.?" Taa była Klaudia i Benjamin. Pani się zaczęła ze mnie śmiać. No to ja wyszłam. Problem?. Potem nie chciało mi się iść do domu i zostałam na zastępstwie z religii. Była infa (o.o) ale ok.
A wczoraj byłam z Natalią, Mateuszem i Surówką na plaży w ramach wagarów xD. Fajnie się kąpie w ciuchach, ale ci dwaj leszcze twierdzili, że woda za zimna, (-,-) ta kuhwa lodowata. Zjadłyśmy z Natalą kebab no i z kilkoma wróblami (^^.) Potem się zordzieliliśmy. Przez to, że byłam z chłopakami na plaży, Kamil był zazdrosny i była lekka spina. Ale już jest ok. Chłopaki wrócili do domu, a my poszłyśmy do Lookah i ja kupiłam sobie kubek z.. a z resztą paczcie:
Na w-f nic nie robiłyśmy, na polskim siedzieliśmy przez 15 min i gadaliśmy a kolejna 30 był odpał i robiliśmy sobie zdjęcia w lustrze xD.
Na przerwie przyszła po mnie pani od angola tej dziewczynki, którą z Izą korepytujemy (?) i dostałyśmy od niej każda po: czekoladzie z orzechami, paczce kocich języczków (xD) i paczce czekoladek Milki. Musze to zanieść Izie..
Następny był angol. Pani nas wygoniła i otworzyła nam drzwi z tekstem "dobra, możecie iść". To poszłyśmy z Natalią i Mają na pizzę, potem wróciłyśmy i ja wbiłam do nich pod koniec lekcji (10 min przed dzwonkiem) i spytałam "co robicie.?" Taa była Klaudia i Benjamin. Pani się zaczęła ze mnie śmiać. No to ja wyszłam. Problem?. Potem nie chciało mi się iść do domu i zostałam na zastępstwie z religii. Była infa (o.o) ale ok.
A wczoraj byłam z Natalią, Mateuszem i Surówką na plaży w ramach wagarów xD. Fajnie się kąpie w ciuchach, ale ci dwaj leszcze twierdzili, że woda za zimna, (-,-) ta kuhwa lodowata. Zjadłyśmy z Natalą kebab no i z kilkoma wróblami (^^.) Potem się zordzieliliśmy. Przez to, że byłam z chłopakami na plaży, Kamil był zazdrosny i była lekka spina. Ale już jest ok. Chłopaki wrócili do domu, a my poszłyśmy do Lookah i ja kupiłam sobie kubek z.. a z resztą paczcie:
Macie też fiołki. Nwm co
ja zrobie z chociaż jednym z
tych małych o,O
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ok i mam pendrive'a
Macie nasze shakei i masę truskawek *-*
przy okazji zdjęcie z działki ^^,
I Ruda na balkonie :P
22 czerwca 2013
Łap Janusza!
Przedwczoraj:
Kończyliśmy o 17:10, ale że nie chodzę na w-f ani fakultety, to poszłam 2 godziny wcześniej. Natalia z powodu przeziębienia też nie szła i poszłyśmy do mnie na truskawki. Zebrałyśmy całą miskę. Wstawiłabym zdjęcie, ale Natalka ma mojego pen-drive'a i nie chce mi się zciągać na nowo. Zrobiłyśmy też shake'i. Ja szczerze mówiąc już żygam tymi truskawkami. Ogólnie było super. Spałam na balkonie.
Wczoraj:
Miałam trochę przeciążony dzień. Ze sprawdzianu z lektury (kto robi sprawdziany w ostatnim tygodniu?!), a zatem dostałam 1, bo powiedziałam pani, że mi się nie chciało czytać. Pani doceniła moją szczerość. Na historii, jak parę osób poprawiało oceny, ja i Kamila składałyśmy łódeczki z kartkówek. Tzn. Kamila dawała kartkówki i sama złożyła "piekło-niebo", które (nie pytać czemu) nazwała kobrą. Potem od razu po szkole pojechałam z Natalią na plażę. Woda cholernie zimna za pierwszymi dwoma razami weszłyśmy tylko na wysokość brzucha. Potem nie zwróciłyśmy uwagi na zimno, bo rzucałyśmy w siebie glonem Januszem (no comment) i krzyczałyśmy "Łap Janusza" (Wyjaśnienie tytułu posta). Potem szybko do domu, bo obiecałam Mai, że pójdę na 18:00 na bal szóstoklasisty popatrzeć jak tańczy. Miała taką śliczną miętową sukienkę (^^.) Natalia pojechała dla Oli. Wogóle mi się przypomniało jak ja tańczyłam. To było piękne (*-*) żart. Tylko dyskoteka po balu była fajna i jeszcze jedzenie, głównie pizza. Do domu odwieźli mnie rodzice Mai i jej siostra Kasia. Wróciłam do domu i poszłam spać na balkon, bo pokój sie strasznie nagrzał. Dzisiaj też będę spać na balkonie.
Nie żyjmy przeszłością teraz:
Dzisiaj:
No więc (nie zaczynamy zdania od "no więc") byłam dzisiaj z mamą w Klifie i kupiłam sobie bluzkę (biało-żółtooczojebną) krótkie spodenki, czy szorty jak kto woli. Takie ładne pomarańczowe. Mama kupiła nowe skarpetki (co za szpan będzie na dzielni xD) oraz taką czerwoną sukienkę, potem pojechałyśmy do Lidla na zakupy i kupiłyśmy jakieś pierdoły i arbuza. Aktualnie nie ma już połowy (nie, to nie ja..).
Jak wróciłyśmy, posiedziałam trochę na balkonie z laptopem. W końcu mama mnie zawołała i poszłam posadzić fiołka (tego co dostałam sadzonkę od mamy koleżanki). Teraz jest w ślicznej zielonej doniczce-wiaderku. Na obiad miałam makaron. O i dzisiaj też zrobiłam shake'i, dla mnie, dla mamy i dla taty. Hmm.. jak teraz patrzę to muszę ogarnać mój burdel w pokoju (o.O) A teraz punkt kulminacyjny: Byłam sobie na allegro i patrzyłam na pierwsze lepsze rzeczy (były to jakieś bluzy) Nevermind. Tak w końcu wpadłam na pomysł, jak mogę wykorzystać te 90 zł z wycieczki na Litwę. Nie to nie będzie bluza. Kupiłam full capa. Już został zamówiony. A teraz paczcie jaki:
Kończyliśmy o 17:10, ale że nie chodzę na w-f ani fakultety, to poszłam 2 godziny wcześniej. Natalia z powodu przeziębienia też nie szła i poszłyśmy do mnie na truskawki. Zebrałyśmy całą miskę. Wstawiłabym zdjęcie, ale Natalka ma mojego pen-drive'a i nie chce mi się zciągać na nowo. Zrobiłyśmy też shake'i. Ja szczerze mówiąc już żygam tymi truskawkami. Ogólnie było super. Spałam na balkonie.
Wczoraj:
Miałam trochę przeciążony dzień. Ze sprawdzianu z lektury (kto robi sprawdziany w ostatnim tygodniu?!), a zatem dostałam 1, bo powiedziałam pani, że mi się nie chciało czytać. Pani doceniła moją szczerość. Na historii, jak parę osób poprawiało oceny, ja i Kamila składałyśmy łódeczki z kartkówek. Tzn. Kamila dawała kartkówki i sama złożyła "piekło-niebo", które (nie pytać czemu) nazwała kobrą. Potem od razu po szkole pojechałam z Natalią na plażę. Woda cholernie zimna za pierwszymi dwoma razami weszłyśmy tylko na wysokość brzucha. Potem nie zwróciłyśmy uwagi na zimno, bo rzucałyśmy w siebie glonem Januszem (no comment) i krzyczałyśmy "Łap Janusza" (Wyjaśnienie tytułu posta). Potem szybko do domu, bo obiecałam Mai, że pójdę na 18:00 na bal szóstoklasisty popatrzeć jak tańczy. Miała taką śliczną miętową sukienkę (^^.) Natalia pojechała dla Oli. Wogóle mi się przypomniało jak ja tańczyłam. To było piękne (*-*) żart. Tylko dyskoteka po balu była fajna i jeszcze jedzenie, głównie pizza. Do domu odwieźli mnie rodzice Mai i jej siostra Kasia. Wróciłam do domu i poszłam spać na balkon, bo pokój sie strasznie nagrzał. Dzisiaj też będę spać na balkonie.
Nie żyjmy przeszłością teraz:
Dzisiaj:
No więc (nie zaczynamy zdania od "no więc") byłam dzisiaj z mamą w Klifie i kupiłam sobie bluzkę (biało-żółtooczojebną) krótkie spodenki, czy szorty jak kto woli. Takie ładne pomarańczowe. Mama kupiła nowe skarpetki (co za szpan będzie na dzielni xD) oraz taką czerwoną sukienkę, potem pojechałyśmy do Lidla na zakupy i kupiłyśmy jakieś pierdoły i arbuza. Aktualnie nie ma już połowy (nie, to nie ja..).
Jak wróciłyśmy, posiedziałam trochę na balkonie z laptopem. W końcu mama mnie zawołała i poszłam posadzić fiołka (tego co dostałam sadzonkę od mamy koleżanki). Teraz jest w ślicznej zielonej doniczce-wiaderku. Na obiad miałam makaron. O i dzisiaj też zrobiłam shake'i, dla mnie, dla mamy i dla taty. Hmm.. jak teraz patrzę to muszę ogarnać mój burdel w pokoju (o.O) A teraz punkt kulminacyjny: Byłam sobie na allegro i patrzyłam na pierwsze lepsze rzeczy (były to jakieś bluzy) Nevermind. Tak w końcu wpadłam na pomysł, jak mogę wykorzystać te 90 zł z wycieczki na Litwę. Nie to nie będzie bluza. Kupiłam full capa. Już został zamówiony. A teraz paczcie jaki:

Zacny nieprawdasz?
A te były do wyboru:
Wiem, większość by wzięła niebieskiego,
ale taka dziewczyna której nie lubię ma
niebieski i nie chciałam tego samego ^^.
19 czerwca 2013
Wycieczka.. (Wreszcie)
SORRY ;<
Bardzo przepraszam, że się tak rozleniwiłam. Było to z powodu dużej ilości zmian, oraz poprawiania ocen. Teraz się poprawię i napiszę więcej w ramach nadrobienia. Dzięki :P
KRÓTKA RELACJA Z WYCIECZKI:
Bardzo przepraszam, że się tak rozleniwiłam. Było to z powodu dużej ilości zmian, oraz poprawiania ocen. Teraz się poprawię i napiszę więcej w ramach nadrobienia. Dzięki :P
KRÓTKA RELACJA Z WYCIECZKI:
Wyruszyliśmy w poniedziałek o 13:00 (taa.. chociaż mieliśmy jechać o 9, ale nie bo po co?!) Autokar nie był sprawdzony i policja testowała jego stan. Niestety coś tam było z hamulcami i musiliśmy czekać na nowy autokar. No i wyszło na to że pojechaliśmy o 4 godziny później (Jupi ku*wa), a dojechaliśmy o 1.00, droga była przyjemna i dość spokojna (hehe żartuje, rozierdziel i hałas). Gdy dojechaliśmy, kucharki z tamtejszej szkoły czekały na nas z kolacją (schabowy, ziemniaki i sałatka na kolację, hmm). Szkoła wyglądała jak psychiatryk.
Podzieliliśmy się na pokoje i poszliśmy spać o 2, a zasneliśmy ok 3. Następnego dnia wstaliśmy o 6:30, żeby zdążyć na śniadanie na ósmą, potem pojechaliśmy zwiedzać Wilno, zacne, ale było tam gorąco i jeszcze się nie wyspaliśmy. Ilona przejęła mój aparat i cykała jak japończyk na wakacjach. Odwiedziliśmy cmentarz na Rossie (serce Mickiewicza), kościół św. Pawła i Piotra, Ostrą bramę oraz cerkiew. Na osterej bramie się zawiodłam, bo była okrągła -,-.
Na obiado-kolację wróciliśmy o 18:00 (bosze to jedzenie) . W środę jechaliśmy ponownie do Wilna i widzieliśmy katedrę (wow), zamek (ok.) i miejsce zamieszkania Juliusza Słowackiego (zaprawdę pasjonujące), a następnie wróciliśmy do szkoły i po obiedzie zwiedzaliśmy okolice Trok wraz z panią Dyrektor tamtejszej szkoły. Byliśmy w cerkwi i szliśmy ulicą Karaimską zamieszkałą przez Karaimów (you don't say). W czwartek byliśmy w zamku Trockim (tak Kamila to twój zamek ^^) i oglądaliśmy monety, zbroje, pieczęcie, meble, stroje z zamierzchłych czasów księcia Witolda. A tak naprawdę to łaziłam i gadałam z Kamilem. (Ale ok, załóżmy, że słuchałam) Kąpaliśmy się też w jeziorze :D.
I moja czterolisna koniczynka,
która została wypier*olona przez pewną
osobę zwaną Kamilem.
Tego dnia też pisaliśmy testy na temat Litwy i tego czego się nauczyliśmy, a oceny z niej trafiały do ocen z geografii. Siedzieliśmy na miejscach dla maturzystów i mnie komary swędziały. W piątek po spakowaniu się i śniadaniu zapakowaliśmy się do autokaru i pojechaliśmy w drogę powrotną. Zachaczyliśmy też o Kowno, też zacna miejscówa i ma fajną latarnię z rowerów.
Przy okazji zjedliśmy obiad w Mikołajkach. Wreszcie coś normalnego, czyli: kurczak, frytki i sałatka. A nie jakieś paćkowate kule z ziemniaków z twarogiem i do tego bez smaku, albo pierogopodobne coś z rosołem i śmierdzącym mięsiwem. Większość osób (wszyscy poza dwoma) twierdziła, że jedzenie było obrzydliwe. Ogólnie wycieczka była zajebi*ta. Prawdopodobne jest to, że byliśmy ostatnią klasą, która jechała na Litwę, ponieważ chcą zamknąć polską szkołę w Trokach.
W sumie szkoda, ale przynajmniej mam monety i 90 zł na moje wydatki :P.
W sumie szkoda, ale przynajmniej mam monety i 90 zł na moje wydatki :P.
KONIEC PODRÓŻY ..
+ Suprise madafaka!
Chodzę z Kamilem (^^.)
28 maja 2013
Kijanki giganty..
Dzisiejszego dnia nie ogarniam (-,-) normalnie mamy; 2h w-f, polski, angielski no i inni religię. No więc na w-f PIERWSZA godzina była zastępstwem i patrzyliśmy na zawody klas 0-lll, a dopiero potem normalne zajęcia. Jak dla mnie powinni nas zwolnić. Przy okazji udało mi się zdać rzut piłką palantową. Rzuciłam jakieś 28 metrów. Ale za to Natalia rzuciła na 35. Reszta dziewczyn od około 15 do 25. Chociaż na pewno jeszcze ktoś rzucił więcej. Nie jestem pewna :). Na polskim gadaliśmy o tym co zobaczymy i co jest w Wilnie i Trokach (w skrócie omawianie wycieczki) Właśnie!! Wycieczka za 6 dni! A wakacje za 29! Nie mogę się doczekać. W czwartek prawdopodobnie jadę z Sandrą do kina, ale jeszcze nie wiemy na co. Może na "Straszny Film", o ile jeszcze grają.
Hmm.. co jeszcze dzisiaj? O mam. Były wyniki sprawdzianu i kartkówki z angola. Ze sprawdzianu 4, a z kartkówki 2, bo, ponieważ, gdyż, iż, albowiem nauczyłam się słówek, których mieliśmy się nauczyć i pani nawet je podawała (-,-), a ta se chamsko dała te, których nie znaliśmy. No ej!
Jak wróciłam do domu, to zjadłam kanapkę i poszłam do pokoju nakarmić kijanki. A jako, że woda była brudna (chociaż zmieniałam w zeszły piątek wodę) musiałam zmienić. Zapomniałam wam powiedzieć, że wyselekcjonowałam je w dwa akwaria, bo strasznie urosły i zrobił się tłok. Tłok.. Tłok.. tłok to taki metalowy bęben co tłoczy np wodę, nie? Boszz.. mądra jestem. No więc mam je teraz w dwóch akwariach. Byłam też przed chwilką na dworzu z Myszatą. Pobiegała sobie po trawie i podjadła jakieś korzonki. Jak patrze teraz przez okno to wydaje mi się, że będzie zaraz padać. Masakra. Nie ma żadnego dnia o temperaturze ponad 20'C. To nie fair! A chciałam jeszcze wyjść. Hehe jeszcze jutro do szkoły i wolne :D.
(O.o) jutro chemia! Ostatnio (czytaj: wczoraj) na chemii Kamil co chwila mnie obejmował i całował (na szczęście nie w usta). I pytał czy go kocham, bo on mnie tak. I zapytał, czy będę z nim chodzić. A cytując: "kochasz mnie?", "nie", "kochasz mnie?", "Nie!","Czyli mnie kochasz!!". No weźcie ludzie. xD.. Jo strzelam, że też tak będzie. Matko! a co będzie na wycieczce? W sumie to mnie to trochę śmieszy, ale ok. O i zapytał co ma zrobić, żeby udowodnić mi, że mnie kocha. Nagle wpadł na pomysł. Stwierdził, że zaśpiewa mi miłosną pieśń. Trochę się przestraszyłam. A on wiecie co zaśpiewał??? "Tymbark, Żurawina! Tymbark żu-ra-wi-na!!" To było takie wzruszające :D I wykrakałam pada deszcz. Wracając do tematu. No to było śmieszne i dziwne zarazem. Ale spodziewałam się tego, bo on często to śpiewa. OK ja kończę. Nie wiem co jeszcze napisać. Jutro napiszę co się działo na chemii xD.
Papa !
Przy okazji macie moje malutkie kijaneczki:
\
Hmm.. co jeszcze dzisiaj? O mam. Były wyniki sprawdzianu i kartkówki z angola. Ze sprawdzianu 4, a z kartkówki 2, bo, ponieważ, gdyż, iż, albowiem nauczyłam się słówek, których mieliśmy się nauczyć i pani nawet je podawała (-,-), a ta se chamsko dała te, których nie znaliśmy. No ej!
Jak wróciłam do domu, to zjadłam kanapkę i poszłam do pokoju nakarmić kijanki. A jako, że woda była brudna (chociaż zmieniałam w zeszły piątek wodę) musiałam zmienić. Zapomniałam wam powiedzieć, że wyselekcjonowałam je w dwa akwaria, bo strasznie urosły i zrobił się tłok. Tłok.. Tłok.. tłok to taki metalowy bęben co tłoczy np wodę, nie? Boszz.. mądra jestem. No więc mam je teraz w dwóch akwariach. Byłam też przed chwilką na dworzu z Myszatą. Pobiegała sobie po trawie i podjadła jakieś korzonki. Jak patrze teraz przez okno to wydaje mi się, że będzie zaraz padać. Masakra. Nie ma żadnego dnia o temperaturze ponad 20'C. To nie fair! A chciałam jeszcze wyjść. Hehe jeszcze jutro do szkoły i wolne :D.
(O.o) jutro chemia! Ostatnio (czytaj: wczoraj) na chemii Kamil co chwila mnie obejmował i całował (na szczęście nie w usta). I pytał czy go kocham, bo on mnie tak. I zapytał, czy będę z nim chodzić. A cytując: "kochasz mnie?", "nie", "kochasz mnie?", "Nie!","Czyli mnie kochasz!!". No weźcie ludzie. xD.. Jo strzelam, że też tak będzie. Matko! a co będzie na wycieczce? W sumie to mnie to trochę śmieszy, ale ok. O i zapytał co ma zrobić, żeby udowodnić mi, że mnie kocha. Nagle wpadł na pomysł. Stwierdził, że zaśpiewa mi miłosną pieśń. Trochę się przestraszyłam. A on wiecie co zaśpiewał??? "Tymbark, Żurawina! Tymbark żu-ra-wi-na!!" To było takie wzruszające :D I wykrakałam pada deszcz. Wracając do tematu. No to było śmieszne i dziwne zarazem. Ale spodziewałam się tego, bo on często to śpiewa. OK ja kończę. Nie wiem co jeszcze napisać. Jutro napiszę co się działo na chemii xD.
Papa !
Przy okazji macie moje malutkie kijaneczki:
Oto cała gromadka moich pupilków xD
Tutaj raczej nie widać jak urosły :v
\
Niby rodzeństwo a taka różnica wielkości :P
A i zaczynają im nóżki rosnąć <3 i widać że mają mordki żab, bo im oczka się wypukłe zrobiły xD Ciekawe jakie będą jak wrócę z wycieczki :D
26 maja 2013
Festyn szkolny.!
Wczoraj w szkole był festyn. Razem z Kamilą i Sandrą pracowałyśmy w kawiarence. Sprzedawałyśmy ciasta, kawę i herbatę. Trochę żałuję, że nie byłam na konkursach, ani na wystawie zwierząt. Ale za to miałyśmy dostęp do darmowego ciasta! Ogólnie to się trochę nabiegałam. Co chwila przychodziła fala klientów. Raz nie było nikogo, a nagle po paru minutach klienci otaczali cały stół z jedzeniem. Zarobiłyśmy pewnie z 200 zł. Jak nie więcej. Chyba założę w przyszłości kawiarnię z Kamilą (^^) To całkiem możliwe, bo czemu nie? Moja koleżanka przyszła do nas ze swoim szczurkiem. Była z nim na wystawie. Dostał od nas babeczkę, zresztą i on i Wika i Ilona i Klaudia :D.
Z Kamilą wyszłyśmy po 11. Jechałyśmy po prezent dla naszych mam. Obie kupiłyśmy po miniaturowym storczyku, ja jeszcze kupiłam chałwę i gorzką czekoladę. Kamila dokupiła bukiet kwiatów (jak dla mnie wyglądały jak na pogrzeb) ale ok. A i przed tym poszłyśmy do deichmana przymierzać buty. Wypatrzyłam sobie jedne, mam o nich porozmawiać z mamą po wycieczce. Na szczęście jest już za tydzień. Tzn. w poniedziałek za tydzień (*-*) nie mogę się doczekać. Na pewno będzie zaj.. super! Będziemy spać w tamtejszej szkole, w pobliżu będzie jezioro i pojedziemy do Wilna. Ale wszystko opiszę wam po wycieczce.
Ok skończyłam na butach. No więc po całych zakupach poszłyśmy na frytki do takiego jakby baru samoobsługowego. Sypłyśmy frytki na talerz i facio ważył i kupowało się na wagę. Wyszło na to, że najadłam się za 5zł + do tego darmowe dolewki z 3,50zł. Wypiłyśmy 3 kubki mieszanek: Pierwsza to pepsi i 7-up, druga: Mirindai 7-up, a na koniec masakra (ale bardzo dobra) Wszystko co było: Pepsi, Mirinda, 7-up i Nestea. Ogólnie to mama bardzo ucieszyła się z prezentu.
Hmm.. zapomniałabym. Do kawiarenki zrobiłam plakat i upiekłyśmy z Natalią babeczki. Oczywiście podczas pieczenia miałyśmy głupawkę. Zrobiłyśmy cinamon challenge. To jakaś masakra, zakleja usta i wysusza je. Jak otworzysz buzię to wylatuje dym cynamonowy. Nawet nie wiedziałam, że cynamon jest ostry! Wezmę go na wycieczkę (^.^)
A i sorki, że przez prawie tydzień nie pisałam, bo nic się nie działo! Kompletnie nic. No może tylko były dwa sprawdziany: z Historii i Chemii. A i dostałam 2+ z matmy, ale poprawiłam na 3. Z chemii pewnie będzie 2, a z historii może 4. Ok kończę papa. Napiszę pewnie w środę :D
Z Kamilą wyszłyśmy po 11. Jechałyśmy po prezent dla naszych mam. Obie kupiłyśmy po miniaturowym storczyku, ja jeszcze kupiłam chałwę i gorzką czekoladę. Kamila dokupiła bukiet kwiatów (jak dla mnie wyglądały jak na pogrzeb) ale ok. A i przed tym poszłyśmy do deichmana przymierzać buty. Wypatrzyłam sobie jedne, mam o nich porozmawiać z mamą po wycieczce. Na szczęście jest już za tydzień. Tzn. w poniedziałek za tydzień (*-*) nie mogę się doczekać. Na pewno będzie zaj.. super! Będziemy spać w tamtejszej szkole, w pobliżu będzie jezioro i pojedziemy do Wilna. Ale wszystko opiszę wam po wycieczce.
Ok skończyłam na butach. No więc po całych zakupach poszłyśmy na frytki do takiego jakby baru samoobsługowego. Sypłyśmy frytki na talerz i facio ważył i kupowało się na wagę. Wyszło na to, że najadłam się za 5zł + do tego darmowe dolewki z 3,50zł. Wypiłyśmy 3 kubki mieszanek: Pierwsza to pepsi i 7-up, druga: Mirindai 7-up, a na koniec masakra (ale bardzo dobra) Wszystko co było: Pepsi, Mirinda, 7-up i Nestea. Ogólnie to mama bardzo ucieszyła się z prezentu.
Hmm.. zapomniałabym. Do kawiarenki zrobiłam plakat i upiekłyśmy z Natalią babeczki. Oczywiście podczas pieczenia miałyśmy głupawkę. Zrobiłyśmy cinamon challenge. To jakaś masakra, zakleja usta i wysusza je. Jak otworzysz buzię to wylatuje dym cynamonowy. Nawet nie wiedziałam, że cynamon jest ostry! Wezmę go na wycieczkę (^.^)
A i sorki, że przez prawie tydzień nie pisałam, bo nic się nie działo! Kompletnie nic. No może tylko były dwa sprawdziany: z Historii i Chemii. A i dostałam 2+ z matmy, ale poprawiłam na 3. Z chemii pewnie będzie 2, a z historii może 4. Ok kończę papa. Napiszę pewnie w środę :D
20 maja 2013
Dzień pełen wrażeń.!
Burza!!!
Znowu, mam nadzieję, że nie tak masakryczna jak przed wczoraj o.O Mam zdjęcia z tego jak przyleciała i nagrałam wiatr. Może tak nie wygląda ale gnie drzewa i teraz zaczęło błyskać. Jest centralnie nad nami. I po sprzątaniu pokoju nie mogę znaleźć kabla od aparatu (-.-) Jak znajdę to wstawię zdjęcia.
Ok. Tata wczoraj popsuł mi kompa i nie bede mogła grać (na laptopie się nie da). I ma do mnie wąty, że źle wyłączył.
Dzisiaj w szkole było bardzo dużo podtrzymywania akcji. Przynajmniej dla mnie.
Znowu, mam nadzieję, że nie tak masakryczna jak przed wczoraj o.O Mam zdjęcia z tego jak przyleciała i nagrałam wiatr. Może tak nie wygląda ale gnie drzewa i teraz zaczęło błyskać. Jest centralnie nad nami. I po sprzątaniu pokoju nie mogę znaleźć kabla od aparatu (-.-) Jak znajdę to wstawię zdjęcia.
Ok. Tata wczoraj popsuł mi kompa i nie bede mogła grać (na laptopie się nie da). I ma do mnie wąty, że źle wyłączył.
Dzisiaj w szkole było bardzo dużo podtrzymywania akcji. Przynajmniej dla mnie.
- Po pierwsze: znowu przestawialiśmy ławki (tiaa). Na szczęście Kamil mi pomógł.
- Po drugie: Iza znowu skręciła kostkę na schodach.
- Po trzecie: Na chemii Kamila bolała prawa ręka (choć jest leworęczny) i nie mógł pisać. Znowu sprawdzał moją wytrzymałość psyhiczną, ale zrezygnował jak powiedziałam, że nie będę zła, bo mam zbyt dobry humor. A i siedziałam z Klaudią, Kamil nie chciał z nią dzielić ławki i siedziałam na środku, bo rzucał jej rzeczy na ławkę, gdzie zawsze siedzi. Pani powiedziała, że najlepsza na ból jest gilotyna. Ma rację (^^) Na porzegnanie na koniec chemii Kamil dał mi buziaka w policzek.. tiaa. Klaudii reakcja: "Uuu.. mrałł".
- Po czwarte: Była akcja na zajęciach artystycznych. Partycja Okoniewska miała spinę z panią Suplicką. Że coś tam o niej nagadała. Potem powiedziała do pani chrzań się! I pani się wkurzyła i powiedziała, że jak chce to może wyjść. Ta się zgodziła. Cytat: "Będziesz miała ucieczkę z lekcjii!", "Mam to w d.. Gdzieś.!" Wzięła plecak i wyszła. Pani od razu wysłała Maję po nasz dziennik i zadzwoniła do rodziców i podobno na policję. Ale będzie masakra na matmie. Tzn. pani pewnie zrobi godzinę wychowawczą. Ja wogóle nie wiem jak można do nauczyciela powiedzieć "chrzań się" i to do tej! Nasza wychowawczyni może się znowu rozpłakać. ;(( Nie lubię jak płacze przez nas. Nie cierpię. Nie chcę. Przykro mi jak patrzę.
18:51
Ok mam kabel teraz paczcie:
18 maja 2013
Plaża..
Byłam na noc u Natalii. Zasnęłyśmy około 1:30. Wiem, wcześnie ale to dlatego, że byłyśmy wyczerpane upałem. Bez beki to był upał. Ponad 30`C w cieniu. Masakra.
Jedyne co się wczoraj stało to to, z Dominik zaciął mnie nożem. Przypadkowo, ale kto normalny wyciąga nóż i nim macha? No weźcie.
OK. No więc dzisiaj obudziłyśmy się o 8, potem zasnęłyśmy z powrotem i wstałyśmy tak normalnie po 9.00 bodajże. Kiedy wracałam podeszłam do sklepu i kupiłam mamie dużą imieninową czekoladę. Następnie przez godzinę leżałam na trawie i bawiłam się z Myszatą. Właściwie to ona ryła w trawie a ja ją pilnowałam. Po chwili wykopała sobie gniazdko w trawie i zasnęła. Ale po chwili musiałam ją obudzić, bo Natalia zadzwoniła i pojechałyśmy na plażę. Nie wierzę, że ludzie się kąpali w takich glonach i pyłkach z drzew. Masakra.
Połaziłyśmy trochę po plaży i po bulwarze. Spotkałyśmy Izę z Anią i Filipem. Poszliśmy na Świętojańską do batorego. Tam się rozdzieliliśmy. My poszłyśmy oglądać ciuchy, a oni coś zjeść. Wróciłyśmy około 19. Na szczęście, bo po pół godziny zebrały się masakryczne chmury i zaczęło tak lać, jak nigdy w życiu nie widziałam. I wcale nie wyolbrzymiam. I do tego grad. (`~`)
Dobranoc :>
Jedyne co się wczoraj stało to to, z Dominik zaciął mnie nożem. Przypadkowo, ale kto normalny wyciąga nóż i nim macha? No weźcie.
OK. No więc dzisiaj obudziłyśmy się o 8, potem zasnęłyśmy z powrotem i wstałyśmy tak normalnie po 9.00 bodajże. Kiedy wracałam podeszłam do sklepu i kupiłam mamie dużą imieninową czekoladę. Następnie przez godzinę leżałam na trawie i bawiłam się z Myszatą. Właściwie to ona ryła w trawie a ja ją pilnowałam. Po chwili wykopała sobie gniazdko w trawie i zasnęła. Ale po chwili musiałam ją obudzić, bo Natalia zadzwoniła i pojechałyśmy na plażę. Nie wierzę, że ludzie się kąpali w takich glonach i pyłkach z drzew. Masakra.
Połaziłyśmy trochę po plaży i po bulwarze. Spotkałyśmy Izę z Anią i Filipem. Poszliśmy na Świętojańską do batorego. Tam się rozdzieliliśmy. My poszłyśmy oglądać ciuchy, a oni coś zjeść. Wróciłyśmy około 19. Na szczęście, bo po pół godziny zebrały się masakryczne chmury i zaczęło tak lać, jak nigdy w życiu nie widziałam. I wcale nie wyolbrzymiam. I do tego grad. (`~`)
Dobranoc :>
17 maja 2013
Jeb !!!
Wczoraj było zarąbiście.
M. in. dlatego, że nie szłam na w-f i dlatego, że byłam na dworzu. Kończyłam o 15.30. Zmieniłam wkońcu ściółkę Myszatej, potem zadzoniłam do Natalii i poszłyśmy na boisko. Byli tam Maciek, Mateusz i Klaudia. (tu jest długi, nudny opis tego o czym gadaliśmy). Potem dojechała Iza z koleżanką. Teraz punkt śmieszny.(dla mnie) Natalia piła wodę i miała napchane policzki. Pomyślałam, że będzie beka. I tak się stało. Wycisnęłam z jej policzków wodę (bo nie wiem jak to wjąć) i poleciało na Maćka. Zaczął mnie gonić.xD Biegłam w stronę płotu, ale udało mi się zrobić unik. Maćkowi "niestety" nie. Poślizgnął się na trawie, wyrąbał i walnął głową w słup (nic się nie stało) Z dziewczynami zaczęłyśmy się śmiać. Ja nie mogłam oddychać ze śmiechu. To było piękne. Szkoda, że tego nie nagraliśmy. No więc śmiałam się z tego jakieś dziesięć minut. Potem on rzucił we mnie pustum kartonikiem od mleka. Nie było do końca puste. Odrzuciłam do niego i był mokry od wody i mleka xD. Zaczął dźgać mnie w żebra.
I zapomniałabym. Dawid też był przy wypadku ze słupem. Zabrałam mu piłkę i też mnie gonił, ale wkońcu ją odebrał. A i ktoś też wybił piłkę, że wyleciała poza biosko i jakiś chłopak ją odrzucił i trafił przez przypadek w Maćka xD. Tak mi go szkooodaaa :> Czuję się zła.
Potem wszyscy się rozeszli do domów a Maciek odprowadził mnie, Natalię i Klaudię do mostu. Tam usiedliśmy i gadaliśmy. Klaudia i Maciek wrzucali Natalii kamyczki za dekolt. Klaudia poszła. Pogadaliśmy trochę i poszliśmy do domów. Wieczorem jeszcze gadałam z Natalią na skype. Okazało się, że mama Maćka widziała nas pod mostem. I tylko dlatego Maciek nie dostał kary, bo jego mama stwierdziła, że nas do domów odprowadzał. Yyy.. tak pod most (-,-)
Dzisiaj też idziemy na boisko. Narazie jeszcze dziś nic nie robiłam. Napiszę wieczorem, albo jutro rano. Papa :**
M. in. dlatego, że nie szłam na w-f i dlatego, że byłam na dworzu. Kończyłam o 15.30. Zmieniłam wkońcu ściółkę Myszatej, potem zadzoniłam do Natalii i poszłyśmy na boisko. Byli tam Maciek, Mateusz i Klaudia. (tu jest długi, nudny opis tego o czym gadaliśmy). Potem dojechała Iza z koleżanką. Teraz punkt śmieszny.(dla mnie) Natalia piła wodę i miała napchane policzki. Pomyślałam, że będzie beka. I tak się stało. Wycisnęłam z jej policzków wodę (bo nie wiem jak to wjąć) i poleciało na Maćka. Zaczął mnie gonić.xD Biegłam w stronę płotu, ale udało mi się zrobić unik. Maćkowi "niestety" nie. Poślizgnął się na trawie, wyrąbał i walnął głową w słup (nic się nie stało) Z dziewczynami zaczęłyśmy się śmiać. Ja nie mogłam oddychać ze śmiechu. To było piękne. Szkoda, że tego nie nagraliśmy. No więc śmiałam się z tego jakieś dziesięć minut. Potem on rzucił we mnie pustum kartonikiem od mleka. Nie było do końca puste. Odrzuciłam do niego i był mokry od wody i mleka xD. Zaczął dźgać mnie w żebra.
I zapomniałabym. Dawid też był przy wypadku ze słupem. Zabrałam mu piłkę i też mnie gonił, ale wkońcu ją odebrał. A i ktoś też wybił piłkę, że wyleciała poza biosko i jakiś chłopak ją odrzucił i trafił przez przypadek w Maćka xD. Tak mi go szkooodaaa :> Czuję się zła.
Potem wszyscy się rozeszli do domów a Maciek odprowadził mnie, Natalię i Klaudię do mostu. Tam usiedliśmy i gadaliśmy. Klaudia i Maciek wrzucali Natalii kamyczki za dekolt. Klaudia poszła. Pogadaliśmy trochę i poszliśmy do domów. Wieczorem jeszcze gadałam z Natalią na skype. Okazało się, że mama Maćka widziała nas pod mostem. I tylko dlatego Maciek nie dostał kary, bo jego mama stwierdziła, że nas do domów odprowadzał. Yyy.. tak pod most (-,-)
Dzisiaj też idziemy na boisko. Narazie jeszcze dziś nic nie robiłam. Napiszę wieczorem, albo jutro rano. Papa :**
14 maja 2013
Mindfuck..
UWAGA!
TEN POST JEST Z WCZORAJ BO NIE WSTAWIŁAM. POST DZISIEJSZY JEST NIŻEJ :D
Nie wiem jak określić dzisiejszy dzień więc nazwę go Mindfuck.. hmm.. dzisiaj mija już tydzień od kontuji palca. Nie jest aż tak źle. Na wychowawczej tym razem nie przenosiliśmy ławek. Na szczęście.. Kamil (misiek xD) na wychowawczej i na chemii się do mnie "troszeczkę zbliżał".. Ale przynajmniej nie reanimował długopisu. Za to jak byłam z Kamilą w kiblu to weszli Kamil i Bambus. Tak jakby nigdy nic zapytali "cześć! co robicie?". No ja pitole (-,-) już nic nie piszę, bo mi się nie chce..
TEN POST JEST Z WCZORAJ BO NIE WSTAWIŁAM. POST DZISIEJSZY JEST NIŻEJ :D
Nie wiem jak określić dzisiejszy dzień więc nazwę go Mindfuck.. hmm.. dzisiaj mija już tydzień od kontuji palca. Nie jest aż tak źle. Na wychowawczej tym razem nie przenosiliśmy ławek. Na szczęście.. Kamil (misiek xD) na wychowawczej i na chemii się do mnie "troszeczkę zbliżał".. Ale przynajmniej nie reanimował długopisu. Za to jak byłam z Kamilą w kiblu to weszli Kamil i Bambus. Tak jakby nigdy nic zapytali "cześć! co robicie?". No ja pitole (-,-) już nic nie piszę, bo mi się nie chce..
Zboczeńcy, zboczeńcy everywere.!!
Dzisiaj miałam tylko dwie lekcje :D I tak będzie co tydzień. A z tego powodu, że na w-f nie chodzę, a do tego jeszcze mam na 12:50 do 14:35.
Dziś około 17:30 wyszłam z Natalią. Nawet jeździłam na rolkach (nie mogłam się powstrzymać) trochę bolało i jeździłam niecałą godzinkę, ale nie było źle :D. Poszłyśmy do sklepu po coś do picia. Wzięłyśmy Colę i herbatniki i malutkie nutelle. Jak wróciłyśmy na boisku był Mateusz i Maciek (boszz jakie zboczuchy). Po chwili doszedł Filip i z Matim kopali sobie piłkę. (warto powiedzieć, że Mati na przywtanie go przytulił). Tak się "przyapdkowo" zdarzyło, że kopali w naszą stronę. Najbardziej ucierpiał mój rower, na którym przyjechała Natalia. Potem zaczęliśmy zabierać im tą piłkę i oni znowu ją odbierali i tak co chwilę. Po półtorej godziny Maciek i Mati poszli pierwsi, a my z Filipem potem, bo jeszcze o piłkę się kłóciliśmy. Gdy ja i Natalia dogoniłyśmy Maćka i Matiego.. Eee pierwszym słowem było "Czemu skręcasz w moją stronę?" padło ono od Maćka. Ej no przecież skręcałam, bo po pierwsze był zakręt (no wow) a po drugie miałam siatkę z rolkami powieszoną na kierownicy w się przechylała i dlatego skręcała. No.. Echh biedna Natalka, tak okrutnie traktowana...
O i mama przyniosła od koleżanki sadzonkę różowego fiołka i dziś kupiłam doniczkę i osłonkę. Takie zielone wiaderko xD ale jest śliczne. Wstawię zdjęcie jutro bo mi sie nie chce robić xD.
Hmm... pisałam dziś na polskim list otwarty, kompletnie nie miałam pomysłu.. masakra ok papatki..
Mało dziś napisałam.. hehe
Dziś około 17:30 wyszłam z Natalią. Nawet jeździłam na rolkach (nie mogłam się powstrzymać) trochę bolało i jeździłam niecałą godzinkę, ale nie było źle :D. Poszłyśmy do sklepu po coś do picia. Wzięłyśmy Colę i herbatniki i malutkie nutelle. Jak wróciłyśmy na boisku był Mateusz i Maciek (boszz jakie zboczuchy). Po chwili doszedł Filip i z Matim kopali sobie piłkę. (warto powiedzieć, że Mati na przywtanie go przytulił). Tak się "przyapdkowo" zdarzyło, że kopali w naszą stronę. Najbardziej ucierpiał mój rower, na którym przyjechała Natalia. Potem zaczęliśmy zabierać im tą piłkę i oni znowu ją odbierali i tak co chwilę. Po półtorej godziny Maciek i Mati poszli pierwsi, a my z Filipem potem, bo jeszcze o piłkę się kłóciliśmy. Gdy ja i Natalia dogoniłyśmy Maćka i Matiego.. Eee pierwszym słowem było "Czemu skręcasz w moją stronę?" padło ono od Maćka. Ej no przecież skręcałam, bo po pierwsze był zakręt (no wow) a po drugie miałam siatkę z rolkami powieszoną na kierownicy w się przechylała i dlatego skręcała. No.. Echh biedna Natalka, tak okrutnie traktowana...
O i mama przyniosła od koleżanki sadzonkę różowego fiołka i dziś kupiłam doniczkę i osłonkę. Takie zielone wiaderko xD ale jest śliczne. Wstawię zdjęcie jutro bo mi sie nie chce robić xD.
Hmm... pisałam dziś na polskim list otwarty, kompletnie nie miałam pomysłu.. masakra ok papatki..
Mało dziś napisałam.. hehe
12 maja 2013
Kosz, kosz, kosz, kijanki!!!
Sorki, że wczoraj nie pisałam, ale wróciłam około 21 i byłam strasznie padnięta..
Wczoraj:
No więc, o 10:30 zadzwoniła Klaudia, czy wyjdę z nią na rower. Pojechałyśmy na boisko szkolne z moim śniadaniem (bułką z masłem orzechowym). Porzucałyśmy do kosza, potem się opalałam (przy okazji mam czerwony nos i policzki -,-). Po jakieś godzinie.. może mniej przyszedł jakiś kolega Klaudii, Dominik. Trochę dziwny. Trochę bardzo dziwny. Gadaliśmy o... eee. bardzo dziwnych rzeczach.
Kiedy poszedł, my pojechałyśmy do mnie po coś do picia, a potem na nasze "osiedlowe" boisko. Tam wychlałyśmy całą Colę i ja się położyłam na ławce, na brzuchu. Oczywiście Klaudia na mnie usiadła i (cytując) "Z nowym Old Spice możesz więcej, czy wiesz, że siedzę na Poli, Tyłem?" no i to mówi samo za siebie. Następnie ona leżała i ja jej plotłam warkocza.. Ludzie z autobusu mieli dziwne miny (o.O) Ok. Pojechałyśmy do Klaudi, bo jej sie siku chciało. Przy okazji poprosiłam ją o kanapkę. Po 10 minutach wróciła. Dostałam kanapkę z szynką i keczupem :D. Pojechałyśmy z powrotem na boisko. Tam spotkałyśmy Mateusza. Też trochę pograliśmy.
Kiedy Mati poszedł, przyszła Magda, potem Maja z drugą Klaudią. Grałyśmy w "21". (Boszz ile kosza o.O) Ok, przyszła koleżanka Magdy ze szkoły, Sandra. Fajna nawet. A i Natalia doszła chwilkę po niej. Gadadałyśmy (przy okazji dowiedziałam się, że można zniszczyć czajnik elektryczny wlewając i podgrzewając mleko, albo, że miksując lepiej nie wkładać łyżki, bo mikser sie popsuje) No i też grałyśmy w "21". Tzn ja grałam do połowy, bo fochnęłam sie na kosz, bo wykasowałam sobie swoje punkty. Zostałam podawaczem piłek. Hehe a teraz zgadnijcie co się stało.. Kolejna osoba doszła xD. Tiaa.. Dominik wrócił. Trochępograli, ja podawałam piłki, aż w końcu Maja i Klaudia (ta druga) musiały wracać, potem poszła Magda i Sandra. Tiaa. Dominik (boszz do niego to imie nie pasuje o.O) rzucił "przypadkiem" piłką w Natalię (dokł. w głowę) Ten gonił ją przepraszając. To było dziwne. Natalia uciekła na górkę, potem doszłam do niej i sobie paczyłyśmy na chłopaków grających w piłkę. Kiedy wróciłyśmy, Natalii było zimno i rozgrzewała się jeżdżąc na moim rowerze. Nwm jak ani po co, Dominik popchnął, albo kopnął rower. Ruszyłam w obronie rowerkowi. Skończyło się na tym, że się obraziłam. (Uciekłam górką, a zeszłam schodami) xD.
Kiedy się "odbraziłam", Usiedliśmy na boisku i gadaliśmy. Klaudia musiała iść .No więc zostaliśmy Ja, Natalia i Dominik. Siedzieliśmy w kółeczku (jak ja to ujęłam "zwierzeń") Potem poszliśmy do sklepu. Rozeszliśmy się do domów. No i tak minął mi dzień. Nawet mnie palec nie bolał.
Dziś też wychodzimy na boisko =^,^=
O i macie kilka zdjęć kijanek, bo już nie są czarne i mają przerażające paczadła o.O
Wczoraj:
No więc, o 10:30 zadzwoniła Klaudia, czy wyjdę z nią na rower. Pojechałyśmy na boisko szkolne z moim śniadaniem (bułką z masłem orzechowym). Porzucałyśmy do kosza, potem się opalałam (przy okazji mam czerwony nos i policzki -,-). Po jakieś godzinie.. może mniej przyszedł jakiś kolega Klaudii, Dominik. Trochę dziwny. Trochę bardzo dziwny. Gadaliśmy o... eee. bardzo dziwnych rzeczach.
Kiedy poszedł, my pojechałyśmy do mnie po coś do picia, a potem na nasze "osiedlowe" boisko. Tam wychlałyśmy całą Colę i ja się położyłam na ławce, na brzuchu. Oczywiście Klaudia na mnie usiadła i (cytując) "Z nowym Old Spice możesz więcej, czy wiesz, że siedzę na Poli, Tyłem?" no i to mówi samo za siebie. Następnie ona leżała i ja jej plotłam warkocza.. Ludzie z autobusu mieli dziwne miny (o.O) Ok. Pojechałyśmy do Klaudi, bo jej sie siku chciało. Przy okazji poprosiłam ją o kanapkę. Po 10 minutach wróciła. Dostałam kanapkę z szynką i keczupem :D. Pojechałyśmy z powrotem na boisko. Tam spotkałyśmy Mateusza. Też trochę pograliśmy.
Kiedy Mati poszedł, przyszła Magda, potem Maja z drugą Klaudią. Grałyśmy w "21". (Boszz ile kosza o.O) Ok, przyszła koleżanka Magdy ze szkoły, Sandra. Fajna nawet. A i Natalia doszła chwilkę po niej. Gadadałyśmy (przy okazji dowiedziałam się, że można zniszczyć czajnik elektryczny wlewając i podgrzewając mleko, albo, że miksując lepiej nie wkładać łyżki, bo mikser sie popsuje) No i też grałyśmy w "21". Tzn ja grałam do połowy, bo fochnęłam sie na kosz, bo wykasowałam sobie swoje punkty. Zostałam podawaczem piłek. Hehe a teraz zgadnijcie co się stało.. Kolejna osoba doszła xD. Tiaa.. Dominik wrócił. Trochępograli, ja podawałam piłki, aż w końcu Maja i Klaudia (ta druga) musiały wracać, potem poszła Magda i Sandra. Tiaa. Dominik (boszz do niego to imie nie pasuje o.O) rzucił "przypadkiem" piłką w Natalię (dokł. w głowę) Ten gonił ją przepraszając. To było dziwne. Natalia uciekła na górkę, potem doszłam do niej i sobie paczyłyśmy na chłopaków grających w piłkę. Kiedy wróciłyśmy, Natalii było zimno i rozgrzewała się jeżdżąc na moim rowerze. Nwm jak ani po co, Dominik popchnął, albo kopnął rower. Ruszyłam w obronie rowerkowi. Skończyło się na tym, że się obraziłam. (Uciekłam górką, a zeszłam schodami) xD.
Kiedy się "odbraziłam", Usiedliśmy na boisku i gadaliśmy. Klaudia musiała iść .No więc zostaliśmy Ja, Natalia i Dominik. Siedzieliśmy w kółeczku (jak ja to ujęłam "zwierzeń") Potem poszliśmy do sklepu. Rozeszliśmy się do domów. No i tak minął mi dzień. Nawet mnie palec nie bolał.
Dziś też wychodzimy na boisko =^,^=
O i macie kilka zdjęć kijanek, bo już nie są czarne i mają przerażające paczadła o.O
Było śniadanko :P
Kochają się jak rodzeństwo? ^^
Się kiszą w jednym miejscu..
Patrzcie na paczadła o.O
10 maja 2013
Konkurs!! +fiołeczki
No czee.! Dzisiaj poraz pierwszy założyłam dwa te same buty xD. To jest osiąnięcie. Jak jechaliśmy na konkurs (pani od niemieckiego, taki Michał, Natalia i ja) to miałam z Natalią głupawkę. A zaczęło się od pytania "co masz w torbie", na to Natalia "parasol" no i oczywiście ja usłyszałam pierwszą część słowa (para) stwierdziłam, że nosi ze sobą woreczek z parą xD. Głupawkę miałyśmy przez całą drogę, ale jak weszłyśmy do szkoły i zeszłyśmy po schodach (nwm czy to był stres, al chyba tak) nagle przestałyśmy się śmiać. Czytałyśmy jako pierwsze (o.O) I nawet nam się udało to czytanie, pani nas pochwaliła. Później głupawka wróciła. Nawet nie pamiętam przez co. Potem tylko czekaliśmy na werdykt jury (czytaj: nauczycieli j. niemieckiego, którzy chcieli, żeby ich uczniowie wygrali).
Nie wygrałyśmy, ani my, ani Michał (może dlatego, że wczoraj dowiedział się o konkursie i myślał, że czyta o koźlątkach, a tak naprawdę do o Węgielku, Słomce i Fasolce/Groszku). Najlepsze było to, że nie szłyśmy na lekcje. A, jeśli Iza odwoła korepetycje takiej dziewczynki z 3 klasy podstawówki to ją chyba zamorduję. Jak ona nie była w szkole, to ja sama uczyłam ('^'). Hmm, nawet mnie palec nie bolał aż tak. No może pod koniec. Ale kontynuując po powrocie do domu wypiłam herbatkę i (co dziwne jak na mnie) zasnęłam na dwie godzinki xD. Ogólnie to obudziłam się ok. póltorej godziny temu, ale nie "naturalnie", tylko przez mamę, która martwiła się, że wieczorem nie zasnę. Tiaa miałam wrażenie, że jest już sobota rano, i że spałam w ubraniu xD. A i jeszcze przyszła po kwiatka, żeby go wystawić na deszcz. Hmm.. dalej chce mi się spać. Pogoda dziś masakryczna (o.O), ale przynajmniej widok poprawiają kwiatki wiśni i fiołek na parapecie. Kurde znowu nie wsadziłam sadzonek fiołka (-,-) muszę się w końcu za to zabrać i zmienić ściółkę chomikowi.
Godzinę później:
ok fiołeczki przesadzone. Przy okazji chcę kupić kolejnego fiołka (jak znajdę, to wezmę bordowy albo różowy) :) Po godzinie prac renowacyjnych z doniczką, otrzymałam taki oto efekt:
Nie wygrałyśmy, ani my, ani Michał (może dlatego, że wczoraj dowiedział się o konkursie i myślał, że czyta o koźlątkach, a tak naprawdę do o Węgielku, Słomce i Fasolce/Groszku). Najlepsze było to, że nie szłyśmy na lekcje. A, jeśli Iza odwoła korepetycje takiej dziewczynki z 3 klasy podstawówki to ją chyba zamorduję. Jak ona nie była w szkole, to ja sama uczyłam ('^'). Hmm, nawet mnie palec nie bolał aż tak. No może pod koniec. Ale kontynuując po powrocie do domu wypiłam herbatkę i (co dziwne jak na mnie) zasnęłam na dwie godzinki xD. Ogólnie to obudziłam się ok. póltorej godziny temu, ale nie "naturalnie", tylko przez mamę, która martwiła się, że wieczorem nie zasnę. Tiaa miałam wrażenie, że jest już sobota rano, i że spałam w ubraniu xD. A i jeszcze przyszła po kwiatka, żeby go wystawić na deszcz. Hmm.. dalej chce mi się spać. Pogoda dziś masakryczna (o.O), ale przynajmniej widok poprawiają kwiatki wiśni i fiołek na parapecie. Kurde znowu nie wsadziłam sadzonek fiołka (-,-) muszę się w końcu za to zabrać i zmienić ściółkę chomikowi.
Godzinę później:
ok fiołeczki przesadzone. Przy okazji chcę kupić kolejnego fiołka (jak znajdę, to wezmę bordowy albo różowy) :) Po godzinie prac renowacyjnych z doniczką, otrzymałam taki oto efekt:
W tle jest fiołek "matka". Takie będą te małe listki <3
W końcu będę miała ich tyle, że cały parapet mi zarośnie :D
A ozdobiłam doniczkę, bo jak byłam młodsza,
to porysowałam ją markerem.. ;D
Przy okazji macie wiśnię. :*
(Ale będę latem się zażerać *-*)
A jutro rano zmienię ściółkę Myszatej. Dziś mi się nie chce.
PS. Właśnie się dowiedziałam, że moja Ruda ma tasiemca o.O muszę z nią jechać do weta. Na szczęście to nie jest zaraźliwe..
9 maja 2013
M jak Makulatura..
Cześć :D Udało mi się dostać do lapcia (wreszcie). Tata cały dzień siedział. Poza tym musiałam ćwiczyć na konkurs z niemieckiego XD. I matmy też musiałam się uczyć. Masakra, i tak dalej nic nie umiem.. po dwóch godzinach. Taa..
No więc dziś rano pojechałam z mamą na wizytę u chirurga. (Nie nic mi nie wycinał). Wszystko dobrze i szybko się goi, nawet krew nie leci aż tak :D. Potem pojechałyśmy do Reala, po jakieś pierdoły, a potem na ciasto do cukierni. Jadłam takie z kremem (*-*) Jak siedziałam już w przedsionku szkoły i czekałam, aż nas wpuszczą, to mój kolega i wogóle cała klasa pakowała makulaturę. Ok wracając do kolegi, to wziął wózek i ten zahaczył się o wycieraczkę i wypadł z niego karton. Ten się wydarł "Ku*wa!" i zrobiła się taka straszna cisza.. Kiedy wyszedł wszyscy zaczęli się śmiać xD. Pierwsza była geografia (jej dostałam 4 ze sprawdzianu), potem muzyka. Na muzyce zawsze jest taki rozpierdziel, że nie słychać (kufa żarówka mi się przepaliła -,-).. że nie słychać własnych myśli. I jeszcze Koza we mnie papierkami rzucał (koza to kolega z klasy :P) no i ja w niego zresztą też. Jeszcze koledzy (w tym ten od wózka z makulaturą, Damian) odwrócili ławkę do góry nogami, a pan od muzyki nawet nie zareagował i oni tak siedzeli do końca lekcji. Hahaha.. i jeszcze dziś nie szłam na fakultety i nie musiałam się męczyć z tymi kijkami i poginać za panem.. Hmm ciekawe jak bardzo źle im się dziś chodziło.. I czy wogóle chodzili? Była dziś burza. I to dość mocna i do tego wiatr. Z resztą jak zawsze nad morzem :D A i zmieniłam wodę u kij-hanek (kijanek). Teraz tylko fiołka przesadzić i zmienić ściółkę Myszatej. (przy okazji, kupiłam jej kolbę do gryzienia). Wiśnia jeszcze bardziej zakwitła :D (o.O)
Boszz.. jutro muszę wstać o 6.00 bo musze być o 7.30 w szkole i przećwiczyć czytanie na konkurs. A co do konkursu (Dla ciekawych) czytamy z podziałem na rolę baśnie Braci Grimm.. tia.. my mamy "Złoty Ptak" bardzo fajna bajka :D szczególnie dlatego, że gram lisa xD Poza tym jutro napiszę jak było. Branoc.. :*
No więc dziś rano pojechałam z mamą na wizytę u chirurga. (Nie nic mi nie wycinał). Wszystko dobrze i szybko się goi, nawet krew nie leci aż tak :D. Potem pojechałyśmy do Reala, po jakieś pierdoły, a potem na ciasto do cukierni. Jadłam takie z kremem (*-*) Jak siedziałam już w przedsionku szkoły i czekałam, aż nas wpuszczą, to mój kolega i wogóle cała klasa pakowała makulaturę. Ok wracając do kolegi, to wziął wózek i ten zahaczył się o wycieraczkę i wypadł z niego karton. Ten się wydarł "Ku*wa!" i zrobiła się taka straszna cisza.. Kiedy wyszedł wszyscy zaczęli się śmiać xD. Pierwsza była geografia (jej dostałam 4 ze sprawdzianu), potem muzyka. Na muzyce zawsze jest taki rozpierdziel, że nie słychać (kufa żarówka mi się przepaliła -,-).. że nie słychać własnych myśli. I jeszcze Koza we mnie papierkami rzucał (koza to kolega z klasy :P) no i ja w niego zresztą też. Jeszcze koledzy (w tym ten od wózka z makulaturą, Damian) odwrócili ławkę do góry nogami, a pan od muzyki nawet nie zareagował i oni tak siedzeli do końca lekcji. Hahaha.. i jeszcze dziś nie szłam na fakultety i nie musiałam się męczyć z tymi kijkami i poginać za panem.. Hmm ciekawe jak bardzo źle im się dziś chodziło.. I czy wogóle chodzili? Była dziś burza. I to dość mocna i do tego wiatr. Z resztą jak zawsze nad morzem :D A i zmieniłam wodę u kij-hanek (kijanek). Teraz tylko fiołka przesadzić i zmienić ściółkę Myszatej. (przy okazji, kupiłam jej kolbę do gryzienia). Wiśnia jeszcze bardziej zakwitła :D (o.O)
Boszz.. jutro muszę wstać o 6.00 bo musze być o 7.30 w szkole i przećwiczyć czytanie na konkurs. A co do konkursu (Dla ciekawych) czytamy z podziałem na rolę baśnie Braci Grimm.. tia.. my mamy "Złoty Ptak" bardzo fajna bajka :D szczególnie dlatego, że gram lisa xD Poza tym jutro napiszę jak było. Branoc.. :*
8 maja 2013
Pierwszy raz w szkole..
Dzisiaj byłam pierwszy raz w szkole. Koleżanki się mną opiekowały. A co do palucha to miałam go w kroksie xD. Tia i z dziewczynami się śmiałam że mam Krokversy, na jednej hipsterski paputek, na drugiej nodze convers. hehe. Wiecie, że jak się jeździ na rowerze to noga nie boli? o.O Od dziś jeżdżę do szkoły na rowerze. Tak ogólnie to w szkole było normalnie.. Chłopaki pyskowali nauczycielom, ja nie kminiłam matmy, na chemi też masakra.. Przez osoby z którymi siedzę (Kamila i Kamil) a chodzi głównie o tą drugą osobę ^_^. No więc dziś ratował życie długopisowi, którego najpierw rozłożył. Znalazły się zwroty typu: "przyj!", "nie umieraj, jesteś jeszcze taki młody", "proszę, odezwij się", "spójrz mi w oczy i powiedz czy żyjesz". No więc w końcu się udało. Okazało się, że to nie był jego długopis tylko Natalii. (-,-) Na biologii gadaliśmy o.. przygotowaniu do przyjęcia i wychowaniu dziecka, a i o chorobach układu rozrodczego. No. To było dziwne. Drugi Kamil zapytał pani, czy w średniowieczu mieli prezerwatywy. I mieli tylko w innej formie. Na szczęście (albo nie) nie uświadomiono nas z czego były. Krążą legendy, że ze skóry węża. Na infie projektowaliśmy dyplomy za wzięcie udziału w zawodach sportowych klas 0-III. Teraz wiem, że mój dyplom z II klasy ktoś projektował. (*-*)
Po szkole wróciłam do domu i zjadłam obiad (łosoś z sałatką) potem walnęłam palcem (tak, tym palcem) o próg i toczyłam się z bólu. Dosłownie padłam na brzuch i leżałam przez dziesięć minut. A właśnie jakiś komar (diabeł wcielony) pokąsał mnie tam gdzie mi się bandaż kończy. (Foch forever |alone| xD) No i mi tam się obciera i drapie. >.< Hmm. muszę zmienić wodę kijankom ;_; i ściółkę Myszatej ;_; x2 boszz i przesadzić fiołka!! Nie no proszę, jak sobie coś jeszcze przypomnę to się załamię (oby nie na palec).. Łał. wiśnia mi za oknem zakwitła w ciągu kilku godzin :D aż wstawię zdjęcie <3 Tylko zrobię :3 ok zanim się przeniesie na lapcia to zdążę napisać, że przy okazji dołożę po dwa zdjęcia moich futerkowców, bo jak kijanka wygląda to każdy wie (taki czarny plemniczek, jak to maja kuzynka określiła) OK. proszę :
Po szkole wróciłam do domu i zjadłam obiad (łosoś z sałatką) potem walnęłam palcem (tak, tym palcem) o próg i toczyłam się z bólu. Dosłownie padłam na brzuch i leżałam przez dziesięć minut. A właśnie jakiś komar (diabeł wcielony) pokąsał mnie tam gdzie mi się bandaż kończy. (Foch forever |alone| xD) No i mi tam się obciera i drapie. >.< Hmm. muszę zmienić wodę kijankom ;_; i ściółkę Myszatej ;_; x2 boszz i przesadzić fiołka!! Nie no proszę, jak sobie coś jeszcze przypomnę to się załamię (oby nie na palec).. Łał. wiśnia mi za oknem zakwitła w ciągu kilku godzin :D aż wstawię zdjęcie <3 Tylko zrobię :3 ok zanim się przeniesie na lapcia to zdążę napisać, że przy okazji dołożę po dwa zdjęcia moich futerkowców, bo jak kijanka wygląda to każdy wie (taki czarny plemniczek, jak to maja kuzynka określiła) OK. proszę :
WISIENKI /\
Ruda (jak była w ciąży xD)
Mordeczka kochana
Największe zadowolenie
babeczka z cukrem pudrem <3
Nie męczyłam jej. Ona ma takie futerko
przez naoliwiony kręciołek
poza tym pierwsze dni w nowej klatce.
Oki słodziaki (wiem, że pewnie nikt nie czyta) kończę. Spróbuję napisać jutro ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)





