Wczoraj było zarąbiście.
M. in. dlatego, że nie szłam na w-f i dlatego, że byłam na dworzu. Kończyłam o 15.30. Zmieniłam wkońcu ściółkę Myszatej, potem zadzoniłam do Natalii i poszłyśmy na boisko. Byli tam Maciek, Mateusz i Klaudia. (tu jest długi, nudny opis tego o czym gadaliśmy). Potem dojechała Iza z koleżanką. Teraz punkt śmieszny.(dla mnie) Natalia piła wodę i miała napchane policzki. Pomyślałam, że będzie beka. I tak się stało. Wycisnęłam z jej policzków wodę (bo nie wiem jak to wjąć) i poleciało na Maćka. Zaczął mnie gonić.xD Biegłam w stronę płotu, ale udało mi się zrobić unik. Maćkowi "niestety" nie. Poślizgnął się na trawie, wyrąbał i walnął głową w słup (nic się nie stało) Z dziewczynami zaczęłyśmy się śmiać. Ja nie mogłam oddychać ze śmiechu. To było piękne. Szkoda, że tego nie nagraliśmy. No więc śmiałam się z tego jakieś dziesięć minut. Potem on rzucił we mnie pustum kartonikiem od mleka. Nie było do końca puste. Odrzuciłam do niego i był mokry od wody i mleka xD. Zaczął dźgać mnie w żebra.
I zapomniałabym. Dawid też był przy wypadku ze słupem. Zabrałam mu piłkę i też mnie gonił, ale wkońcu ją odebrał. A i ktoś też wybił piłkę, że wyleciała poza biosko i jakiś chłopak ją odrzucił i trafił przez przypadek w Maćka xD. Tak mi go szkooodaaa :> Czuję się zła.
Potem wszyscy się rozeszli do domów a Maciek odprowadził mnie, Natalię i Klaudię do mostu. Tam usiedliśmy i gadaliśmy. Klaudia i Maciek wrzucali Natalii kamyczki za dekolt. Klaudia poszła. Pogadaliśmy trochę i poszliśmy do domów. Wieczorem jeszcze gadałam z Natalią na skype. Okazało się, że mama Maćka widziała nas pod mostem. I tylko dlatego Maciek nie dostał kary, bo jego mama stwierdziła, że nas do domów odprowadzał. Yyy.. tak pod most (-,-)
Dzisiaj też idziemy na boisko. Narazie jeszcze dziś nic nie robiłam. Napiszę wieczorem, albo jutro rano. Papa :**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz