Po czasie stwierdziłyśmy, że będziemy tam spać. I tak się stało. W stodole było ciemno jak.. no właśnie. Nawet świetlik wleciał i nam świecił. No i właśnie, mysz chrobotała. I to jak. Masakra. Jak się obudziłyśmy to padało (-,-) taa piękna pogoda na wakacje. Byłyśmy zbierać kurki z Ewą i Kubą. A tam jest ich strasznie dużo.. cała polanka w kurkach.
Potem się trochę ponudziłyśmy i poszłyśmy nad rzekę. Po drodze posiedziałyśmy na balotach, aż nas sąsiad nie zgonił. Znalazłyśmy też groszek i trochę wzięłyśmy. Potem, jak wróciłyśmy Tomek z Kubusiem wzięli wykrywacz metali i szukali skarbów. Znaleźli duży wyjebiaszczy klucz, wielki, zardzewiały łańcuch od traktora. Potem poszliśmy szukać skarbów w lesie. Metr pod ziemią zakopane było wiadro. Piękny skarb. Po obiedzie poszliśmy szukać rzeki. W domu została Ewa z Kajtkiem i mój tata, który poszedł kosić. Udało nam się nad nią dojść przez chaszcze (krzaki) i gąszcze (pokrzywy, sięgłay do pasa)
Znaleźliśmy ślady bobrów: obgryzione drzewa. Było bardzo fajnie, poza przedzieraniem się przez pokrzywy przez kilkadziesiąt metrów. W końcu postanowiliśmy wrócić na drugi brzeg. Przechodziliśmy przez przewalone drzewo. Na końcu drzewa okazało się, że była dwumetrowa wyrwa z wodą, ja przeskoczyłam, Kamila przeszła przez wodę, na szczęście miała kalosze, na nieszczęście woda była zbyt głęboka (xD) Co chwila w drodze powrotnej stawaliśmy i czekaliśmy aż wyleje wodę. Tomek i Łukasz też jakoś przeszli na brzeg i przenieśli Kubę.
Musiałam obrysować bo by nie było widać.
Wczoraj byłam z Kamilem na dworze. Dzisiaj byłam z mamą na zakupach. I potem wyszłyśmy z Natalią się przejść do lasu. Szłyśmy drogą, którą chodziłyśmy od kiedy pamiętamy. Ale wtedy wydawała nam się dziwnie inna. Jakby węższa i bardziej zdziczała. Co chwila po prawej stronie były odłamane gałęzie i połamane małe drzewka. To było dziwne. Potem jeszcze nas sarna wystraszyła, bo była bardzo blisko i (co dziwne) nie uciekła tylko powoli sobie odeszła. Zatrzymałyśmy się pod mostem i szukałyśmy belemnitów (takie skamieniałe szczątki prehistorycznych kalmarów) (^^.) Po chwili doszedł do nas Kamil i razem siedzieliśmy pod mostem xD. Nagle ten zaczął rozłupywać ślimaka (Oh God Why??) Wróciłam do domu, siedziałam na laptopie i słuchałam muzyki.
Dzisiaj po 16 wyszłam z Kamile, ale żeby się głównie pożegnać, bo on wyjeżdża dzisiaj do soboty albo niedzieli do wujka, a ja pewnie w sobotę jadę z koleżankami z Holandii do mnie na działkę. Więc zapewne nie zobaczymy się dwa tygodnie (: <)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz