Nie wygrałyśmy, ani my, ani Michał (może dlatego, że wczoraj dowiedział się o konkursie i myślał, że czyta o koźlątkach, a tak naprawdę do o Węgielku, Słomce i Fasolce/Groszku). Najlepsze było to, że nie szłyśmy na lekcje. A, jeśli Iza odwoła korepetycje takiej dziewczynki z 3 klasy podstawówki to ją chyba zamorduję. Jak ona nie była w szkole, to ja sama uczyłam ('^'). Hmm, nawet mnie palec nie bolał aż tak. No może pod koniec. Ale kontynuując po powrocie do domu wypiłam herbatkę i (co dziwne jak na mnie) zasnęłam na dwie godzinki xD. Ogólnie to obudziłam się ok. póltorej godziny temu, ale nie "naturalnie", tylko przez mamę, która martwiła się, że wieczorem nie zasnę. Tiaa miałam wrażenie, że jest już sobota rano, i że spałam w ubraniu xD. A i jeszcze przyszła po kwiatka, żeby go wystawić na deszcz. Hmm.. dalej chce mi się spać. Pogoda dziś masakryczna (o.O), ale przynajmniej widok poprawiają kwiatki wiśni i fiołek na parapecie. Kurde znowu nie wsadziłam sadzonek fiołka (-,-) muszę się w końcu za to zabrać i zmienić ściółkę chomikowi.
Godzinę później:
ok fiołeczki przesadzone. Przy okazji chcę kupić kolejnego fiołka (jak znajdę, to wezmę bordowy albo różowy) :) Po godzinie prac renowacyjnych z doniczką, otrzymałam taki oto efekt:
W tle jest fiołek "matka". Takie będą te małe listki <3
W końcu będę miała ich tyle, że cały parapet mi zarośnie :D
A ozdobiłam doniczkę, bo jak byłam młodsza,
to porysowałam ją markerem.. ;D
Przy okazji macie wiśnię. :*
(Ale będę latem się zażerać *-*)
A jutro rano zmienię ściółkę Myszatej. Dziś mi się nie chce.
PS. Właśnie się dowiedziałam, że moja Ruda ma tasiemca o.O muszę z nią jechać do weta. Na szczęście to nie jest zaraźliwe..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz