28 sierpnia 2013

Biedna Ruda :c

O jezu.. :C Ruda się zatruła. Biedna wymiotowała. Tak się o nią bałam. Leżała na działce obok mojej, w trawie. Nie miała siły wstać :C Musiałam zdobyć klatkę, żeby ją jakoś do weta zabrać. Po kilku telefonach i facebooku dostałam od Oli. Jak wreszcie pojechałam z nią u weterynarza, dostała kroplówkę na 30 min i jakiś zastrzyk przeciwzakaźny. Biedactwo musi wytrzymać niejedzenie przez 24h i na dodatek nie może wychodzić na dwór.
Ehhh.. Poza tym nic się nie działo przez ostatnie kilka dni : <... Nudy że masakra. Ale udało mi się na coś rodziców namówić i dostanę "to" na wiosnę. Teraz muszę tylko zbierać na "to" pieniądze (^^,) Nie mogę się doczekać, aż wam powiem co to i do tego dam "tego" zdjęcie. Mówię wam, to będzie zajefajne!! Boszee.. za 5 dni do szkoły.. Chociaż może i dobrze, bo już mam dość. A i wczoraj byłam z mamą po podręczniki. Mam wszystkie poza polskim i językami. Poza tym byłam w Reserved i kupiłam taki ładny kobaltowy sweter :D. I byłyśmy też w "Justynce" na ciasto. Tam są zarąbiste ciasta.
Hehe Ruda biedna patrzy na mnie i chce wyjść. I do tego ten węflon na łapce. Właśnie! Wygolili jej łapkę. Jejku jak mi jej szkoda.. Nie jeść przez 24h.. Na jutro też jesteśmy umówione do weterynarza. Będzie dobrze.. Mam przynajmniej taką nadzieję.. Hmm tak teraz myślę, to może ją na balkon wypuszczę, niech się przewietrzy (^.^) Nie no serio?! sprzątałam w pokoju i nie mogę znaleźć kabla od aparatu.. :C to zdjęć nie będzie.

15 sierpnia 2013

Blizna do końca moich dni..

Sorry, że nie pisałam. Miałam nagły wyjazd na działkę. Tyle się działo. Ech.. trzema słowami: Kompletny rozjeb mózgu o.O najpierw była ciocia, wujek i mały kuzyn Holandii. Potem byłam u cioci 30 km od działki na kilka dni. Jeszcze te upały. I punkt kulminacyjny (małe zdziwko o.O). W ogóle napiszę to w jak największych szczegółach.

Zaczęło się to dnia 30 lipca. Pojechaliśmy z ciocią na działkę. Mój kuzyn: Filip co chwilę chciał iść do stodoły, żeby poskakać po sianie. Byli tylko na jedną noc. Przy okazji, żeby mu się nie nudziło, zrobiłam nam po łuku i kilku strzałach i robiliśmy konkurs strzelecki. Jako, że mały ma 4 lata to wiadomo, że on musi wygrać, bo się obrazi. No więc przegrałam sromotnie. Po jakimś czasie zorientowaliśmy się, że w jabłoni jest gniazdo szerszeni o.O i ja musiałam iść po strzały. Oczywiście co się stało? Kąsnął mnie ten sku*wiel (;_;).Przez następne 3 dni bolała mnie noga i miałam strasznie spuchniętą. Zresztą:


W sumie to mam bliznę do teraz. I pewnie do końca życia ;_;
Po 2-3 dniach nudy pojechaliśmy do cioci Asi zrobić pranie. Ja zostałam na 2 dni, bo dłużej się z Misią (7 lat) nie da wytrzymać. Kochana. ale strzasznie upierdliwa. Zrobiłam jej kilka papierowych kukiełek z żabami (Ma na ich punkcie manię o.O) I do tego jeszcze dwie kukiełki tych lalek z Monster High. Była tam przez kilka godzin o rok starsza od Misi, Iza. Taka trochę wredna dla Misi, bo ta się nie umie obronić. Ja umiałam. Nie dałam się temu małemu muminowi! Następnego dnia poszłam do kociątek, które im się urodziły w stodole. Mgiełka, Bababu i Plamka. Ja wymyśliłam Mgiełkę :D. A i mają cztery takie śmieszne, białe i puchate kury. Pojechałyśmy też nad jezioro.

Jak wreszcie wróciłam na działkę mogłam chwilę odpocząć. Jakaś baba podpierdzielała nam jeżyny (-,-) Była z psem. Bawiłam się z nim przez godzinkę aż pojechałyśmy nad jezioro. Jak wróciłyśmy piesek nadal był u nas. Został nawet na noc ale nie było go następnego dnia. Pewnie do domu wrócił.


Ta mina do zdjęcia ^,^ hehe

Tata zauważył obok domu duże ślady. Stefan, który szedł akurat ze swoimi psami podobnymi do lisów na polowanie, powiedział, że to dwa byki uciekły sąsiadowi o.O). Oł fuuk. Potem, ok. 21 przyjechał sąsiad i siedział. Tego dnia z mamą spałyśmy w stodole.
Następnego dna znowu pojechałam z mamą nad jezioro, a ta przez kawałek drogi pozwalała mi prowadzić. Tzn przez 2 km aż do drogi głównej, do mostu. Sąsiad się patrzył dziwnie jak mnie zobaczyła za kierownicą xD. Wog. było tak gorącooo ponad 30'.. Masakra. Trzeciego dnia tata też dał się wyciągnąć nad jezioro. Akurat trafiliśmy na zobaczenie jak myśliwy Stefan. (Mieszka kawałek w lesie. To jego drugi dom, bo ogólnie to mieszka w Warszawie.) No więc on miał deskę z żaglem i sobie pływał.
Czwartego dnia pojechałyśmy z mamą i ciocią Asią i Misią nad ich jezioro. Było fajnie. Kolejne dni były chłodne. Poszliśmy na spacer nad rzekę. Tam gdzi byłam z Kamilą, Tomkiem, Łukaszem i Kubusiem. Widzieliśmy bobrowe żeremie. Jak wróciliśmy znowu, tyle że kto inny zabierał nam jeżyny. Jakieś małżeństwo. Może mieli 45-50 lat. Przepłoszył ich byk, który chciał przejść pod ogrodzeniem. Jak to wyglądało xD. A jak uciekali! Ostatniego dnia, wieczorem. Tata z mamą wykorzystali pomysł pszczelarza i wlali do gniazda szerszeni benzynę i podpalili. Drzewu się nic nie stało, ale musieli dobić 7 szerszeni bo przeżyły. Rano przed wyjazdem, tata zamurował dziurę w jabłoni i pojechaliśmy.
 Przedwczoraj byłam z Kamilą na zakupach. Kamila szukała prezentu dla mamy, ale nie kupiła go, bo po co?! -,-. Zjadłyśmy w McDonaldzie i chodziłyśmy po sklepach. Kupiłam lakier do paznokci i bluzkę. Przymierzyłam też sukienkę, którą wcześniej przymierzała Kamila. Była śliczna. A i dokupiłam karmę dla Myszatej, bo się powoli kończy. A teraz punkt kulminacyjny: Kamil chce drugą szansę. Jak się z nim spotkam to sobie pogadamy -,-.
A wczoraj upiekłam babeczki xD. Ok kończę bo się rozpisałam ^^.

28 lipca 2013

Mini-jacht i Dziwek..

Przedwczoraj Kamilą myłyśmy mojego mini-jachcika lub żaglówkę. Ja wolę jednak określenie mini-jacht . No więc musiałyśmy go najpierw odkopać. Tzn przyczepę, na której stał, a ona się zapadła na jakieś 30 cm w dół. Ale po jakieś godzinie kopania, pchania i ciągnięcia, się udało. Sukces madafaka!
Ładna nieprawdasz. ?

Ktoś mnie zaczepił, jak zdjęcia robiłam =^.^=
 Potem wzięłyśmy szmaty (matko.. xD) i myłyśmy. Po zakończeniu tej mozolnej pracy stwierdziłyśmy, że świeci się jak psu jaja.. (Bez komentarza). Potem gadałam z Klaudią, Madzią i Leszczem (Paweł) na skype. U nas była 24 a u Leszcza 18. Tia w Ameryce siedzi i gra w Cube World. Hahaha.. debil. Wczoraj o 10:31 miałam autobus. Jechałam z Kamilą na plażę. Woda była super. Poleżałyśmy na słaońcu do 13 (bodajże) i poszłyśmy do portu. Tam karmiłyśmy bułeczkami mewy, gołębie i kawki. Ja się nawet z jednym gołębiem zaprzjaźniłam. Nazwałam go Dziwek (nie pytajcie xD) Karmiłam go z ręki, ale spadający plecak Kamili go wyposzył i odleciał... (Ja cię kiedyś dopadnę Kamila i odgryzę ci głowę!) Potem przyleciał inny gołąb i znowu jadł mi z łapki... Takie to było słodkie. Kamila znalazła sobie wielką mewę i nazwała ją Lazy (-,-) Tiaa.. potem jak wracałyśmy, kupiłam sobie bransoletkę za 5 zł. xD I poszłyśmy do gemini na lody. Zaczepił nas tam taki dziwny facio w stroju krasnala i mamy z nim zdjęcia :D Zawsze bałam się takich ludzi jak byłam mała xD. Dzisiaj znowu gorąc. 30'C w cieniu o__O masakra. To na tyle Papa : **


Bransoletka i breloczek, o którym nie napisalam. Z "lookah"



23 lipca 2013

Artystycznie, plażowo.. ale smutno

No więc..
Po pierwsze:
 Nie zaczyna się zdania od "no więc"
Po drugie:
W niedzielę byłam z Mają na plaży. Tak już się pogodziłyśmy, chociaż nawet nie było o co. Było gorąco, ale woda nie za ciepła. Tłumy, że masakra. Nie szło nawet znaleźć miejsca na torby. Jednak się udało i to nawet jakieś 5 metrów od wody, więc było spoko. Od razu poszłyśmy do wody. Pokąpałyśmy się trochę i wyszłyśmy zamarznięte xD. Nie no tak źle nie było.
Zaczęłyśmy się opalać i jakiś facio poprosił nas, żebyśmy popilnowały jego rzeczy. Ok. Tak myśląc logicznie to wątpię, żeby ktoś zechciał kraść na plaży bo to nie ma sensu. Nie masz pewności, czy właściciel rzeczy nie stoi obok. Chociaż, jakby się tak go obserwowało i zabrało rzeczy jak on pójdzie. Nie no raczej nie, bo inni by raczej zareagowali. Nevermind.
Jak wracałyśmy kupiłyśmy sobie shake'i truskawkowe i pojechałyśmy zobaczyć, czy w tym roku przyjechały do naszej szkoły kolonie. Niestety nie, bo szkoła jest w remoncie. Dobudowują (chyba) 3 klasy dla maluchów 0-III.
Wróciłyśmy. Maja poszła do domu, a ja poszłam do dziadków na grilla, bo moi rodzice tam byli. Dostałam czekoladę Milkę z popcornem (WO.ot ?!).
Jak wróciłam do domu i położyłam się do łóżka dostałam wiadomość od Kamila. Nie spodziewałam się tego co było w niej napisane. Myślałam, że napisze "Dobranoc" albo coś, ale nie to.. :'<. Zerwał ze mną. Napisał :"Przemyślałem to i doszedłem do tego, że nie możemy być razem, bo różnimy się wieloma rzeczami i nikt nie chce żebyśmy chodzili, a to dla mnie wielki nacisk, więc sorry ale to koniec i naprawdę przepraszam, że robię to SMS-m, ale nie mam odwagi powiedzieć ci tego prosto w oczy." No jakoś o tym więcej nie chce pisać, bo można się domyśleć. Ale pocieszam się tym, że mam więcej czasu dla siebie i przyjaciół.
Po trzecie:
Wczoraj leżałam plackiem i nic mi się nie chciało. Nie miałam sieły na cokolwiek.
Po czwarte:
Dzisiaj znowu leżałam plackiem, tyle że jeszcze do tego trochę malowałam i słuchałam muzyki. Znalazłam niezły kawałek. Przy, którym malowałam mój nowy obraz. Możecie go zobaczyć w zakładce "Z moich rąk" Zresztą macie : ) https://www.youtube.com/watch?v=706W4iV-Nmk
i to na tyle.. papa : D

21 lipca 2013

--Dodaję--

Są wakacje i narazie strasznie mi się nudzi i nic nie robię, co wiąże się z rzadszym pojawianiem się postów. ~
A więc postanawiam zrobić dodatkowo inną część tego blogga. A mianowicie "Z moich rąk" oraz "Inne". W tym pierwszym będę tam wstawiała zdjęcia i opisy rzeczy które zrobiłam, lub namalowałam, albo poprostu ciekawe zdjęcia, a za to w zakładce "Inne" będą ciekawe strony, filmiki, zdjęcia teksty z internetu, które znajdę i będę się chciała z wami podzielić. Liczę, że takie rzeczy będą pojawiały się dość często, bo gdy mi się nudzi lubię się zająć czymś kreatywnym lub siedzieć przed kompem (^^.)
Mam nadzieję, że pomysł się podoba.
Dzięki =^.^= Papa
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ps. Wiem, że o dziwnej godzinie to dodaję, ale najlepiej się myśli przed snem. :P