28 lipca 2013

Mini-jacht i Dziwek..

Przedwczoraj Kamilą myłyśmy mojego mini-jachcika lub żaglówkę. Ja wolę jednak określenie mini-jacht . No więc musiałyśmy go najpierw odkopać. Tzn przyczepę, na której stał, a ona się zapadła na jakieś 30 cm w dół. Ale po jakieś godzinie kopania, pchania i ciągnięcia, się udało. Sukces madafaka!
Ładna nieprawdasz. ?

Ktoś mnie zaczepił, jak zdjęcia robiłam =^.^=
 Potem wzięłyśmy szmaty (matko.. xD) i myłyśmy. Po zakończeniu tej mozolnej pracy stwierdziłyśmy, że świeci się jak psu jaja.. (Bez komentarza). Potem gadałam z Klaudią, Madzią i Leszczem (Paweł) na skype. U nas była 24 a u Leszcza 18. Tia w Ameryce siedzi i gra w Cube World. Hahaha.. debil. Wczoraj o 10:31 miałam autobus. Jechałam z Kamilą na plażę. Woda była super. Poleżałyśmy na słaońcu do 13 (bodajże) i poszłyśmy do portu. Tam karmiłyśmy bułeczkami mewy, gołębie i kawki. Ja się nawet z jednym gołębiem zaprzjaźniłam. Nazwałam go Dziwek (nie pytajcie xD) Karmiłam go z ręki, ale spadający plecak Kamili go wyposzył i odleciał... (Ja cię kiedyś dopadnę Kamila i odgryzę ci głowę!) Potem przyleciał inny gołąb i znowu jadł mi z łapki... Takie to było słodkie. Kamila znalazła sobie wielką mewę i nazwała ją Lazy (-,-) Tiaa.. potem jak wracałyśmy, kupiłam sobie bransoletkę za 5 zł. xD I poszłyśmy do gemini na lody. Zaczepił nas tam taki dziwny facio w stroju krasnala i mamy z nim zdjęcia :D Zawsze bałam się takich ludzi jak byłam mała xD. Dzisiaj znowu gorąc. 30'C w cieniu o__O masakra. To na tyle Papa : **


Bransoletka i breloczek, o którym nie napisalam. Z "lookah"



23 lipca 2013

Artystycznie, plażowo.. ale smutno

No więc..
Po pierwsze:
 Nie zaczyna się zdania od "no więc"
Po drugie:
W niedzielę byłam z Mają na plaży. Tak już się pogodziłyśmy, chociaż nawet nie było o co. Było gorąco, ale woda nie za ciepła. Tłumy, że masakra. Nie szło nawet znaleźć miejsca na torby. Jednak się udało i to nawet jakieś 5 metrów od wody, więc było spoko. Od razu poszłyśmy do wody. Pokąpałyśmy się trochę i wyszłyśmy zamarznięte xD. Nie no tak źle nie było.
Zaczęłyśmy się opalać i jakiś facio poprosił nas, żebyśmy popilnowały jego rzeczy. Ok. Tak myśląc logicznie to wątpię, żeby ktoś zechciał kraść na plaży bo to nie ma sensu. Nie masz pewności, czy właściciel rzeczy nie stoi obok. Chociaż, jakby się tak go obserwowało i zabrało rzeczy jak on pójdzie. Nie no raczej nie, bo inni by raczej zareagowali. Nevermind.
Jak wracałyśmy kupiłyśmy sobie shake'i truskawkowe i pojechałyśmy zobaczyć, czy w tym roku przyjechały do naszej szkoły kolonie. Niestety nie, bo szkoła jest w remoncie. Dobudowują (chyba) 3 klasy dla maluchów 0-III.
Wróciłyśmy. Maja poszła do domu, a ja poszłam do dziadków na grilla, bo moi rodzice tam byli. Dostałam czekoladę Milkę z popcornem (WO.ot ?!).
Jak wróciłam do domu i położyłam się do łóżka dostałam wiadomość od Kamila. Nie spodziewałam się tego co było w niej napisane. Myślałam, że napisze "Dobranoc" albo coś, ale nie to.. :'<. Zerwał ze mną. Napisał :"Przemyślałem to i doszedłem do tego, że nie możemy być razem, bo różnimy się wieloma rzeczami i nikt nie chce żebyśmy chodzili, a to dla mnie wielki nacisk, więc sorry ale to koniec i naprawdę przepraszam, że robię to SMS-m, ale nie mam odwagi powiedzieć ci tego prosto w oczy." No jakoś o tym więcej nie chce pisać, bo można się domyśleć. Ale pocieszam się tym, że mam więcej czasu dla siebie i przyjaciół.
Po trzecie:
Wczoraj leżałam plackiem i nic mi się nie chciało. Nie miałam sieły na cokolwiek.
Po czwarte:
Dzisiaj znowu leżałam plackiem, tyle że jeszcze do tego trochę malowałam i słuchałam muzyki. Znalazłam niezły kawałek. Przy, którym malowałam mój nowy obraz. Możecie go zobaczyć w zakładce "Z moich rąk" Zresztą macie : ) https://www.youtube.com/watch?v=706W4iV-Nmk
i to na tyle.. papa : D

21 lipca 2013

--Dodaję--

Są wakacje i narazie strasznie mi się nudzi i nic nie robię, co wiąże się z rzadszym pojawianiem się postów. ~
A więc postanawiam zrobić dodatkowo inną część tego blogga. A mianowicie "Z moich rąk" oraz "Inne". W tym pierwszym będę tam wstawiała zdjęcia i opisy rzeczy które zrobiłam, lub namalowałam, albo poprostu ciekawe zdjęcia, a za to w zakładce "Inne" będą ciekawe strony, filmiki, zdjęcia teksty z internetu, które znajdę i będę się chciała z wami podzielić. Liczę, że takie rzeczy będą pojawiały się dość często, bo gdy mi się nudzi lubię się zająć czymś kreatywnym lub siedzieć przed kompem (^^.)
Mam nadzieję, że pomysł się podoba.
Dzięki =^.^= Papa
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ps. Wiem, że o dziwnej godzinie to dodaję, ale najlepiej się myśli przed snem. :P

16 lipca 2013

Holandia?!

Nie pisałam ponad tydzień z powodu mojego wyjazdu. Byłam z Mają na działce. Byłyśmy nad jeziorem i byli tam (myślę, że mieli 16-17 lat) i nie umieli pływać. Dwa dni później mój tata powiedział nam, że moje koleżanki z Holandii są 10 km od nas i musimy po nich jechać (z powodu tego, iż działka jest na końcu świata i cywilizacji). Boże jacy oni brzydcy! Nie mówie, że ja jestem jakaś piękna, ale wtedy poczułyśmy się z Mają jak piękności. Zrobiliśmy ognisko i piekliśmy pianki. Z Mają dwa razy spałyśmy w stodole. Mi popsuł się telefon i muszę używać starego Sony Ericsson'a:





Złapałam sobie dwa duże, zielone świerszcze (Betty i Steve) Kolejne dni, aż do niedzieli siedzieliśmy i się nudzliśmy. A poza sobotą. Byliśmy w Lidzbarku Warmińskim. Było nudno... A i Maja rozwaliła mój obraz (-,-) Ja byłam załamana. Po jakieś 30 min. Wróciłam do pokoju, w którym siedziały dziewczyny i nagle Maja wyszła i się poryczała. Te od razu, że JA coś jej powiedziałam. Ja nic jej nie mówiłam. A te debilki zaczęły ją pocieszać. (ja bym się najpierw zapytała o co ty kurwa ryczysz?!) Nie no do teraz jestem na Maję zła, za to wymuszanie płaczu, żeby się zainteresowały. W niedzielę wróciliśmy do Gdyni. Wreszcie mogłam odpocząć. Poza tym Maja zapomniała połowy ciuchów. Bo byliśmy u cioci zrobić pranie. Ona ma takie słodkie małe kotki (^^.) 3 samiczki. OK. Wczoraj byliśmy na Helu. Jako, że można sie z nimi dogadać tylko po angielsku. A po angielsku "jedziemy dzisiaj na Hel" jest "We're going to Hel today" Można zrozumieć, że jedziemy do piekła xD Cały czas siedzieliśmy na plaży. I ja kupiłam sobie statek o nazwie "Bounty". Ładny jest. Dzisiaj wpadliśmy na pomysł, że będziemy malować ślimaki w ogrodzie farbą świecącą w ciemności i babcia będzie miała mindfacka (^^.) Jadę też do Klifu (w Gdańsku centrum handlowe) żeby dać gwarancję za telefon bo mu dotykowość się wydotykowiła (-,-) Ok, kończę.
Macie kilka zdjęć z Helu:
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
DZIAŁKA:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Steve i Betty (Dzień 1)

Złapałyśmy też rzekotkę ^^.

MOJE OBRAZY, KTÓRE NAMALOWAŁAM WCZORAJ I PRZEDWCZORAJ


3 lipca 2013

Na działce..

Pomalowałam końcówki włosów na niebiesko od razu po zakończeniu roku, teraz już się zmywają. Ok no więc: Byłam na weekend na działce z Kamilą. Pojechali z nami znajomi moich rodziców: Tomek i Ewa, ze swoimi synami: 4-o letnim Kubą i kilkumiesięcznym Kajtkiem, był też brat Ewy, Łukasz. Ogólnie było fajnie. Dojechaliśmy w piątek ok. 20 i z Kamilą poszłyśmy na spacer. Następnego dnia cały czas siedziałyśmy w stodole i łaziłyśmy po balotach.
Po czasie stwierdziłyśmy, że będziemy tam spać. I tak się stało. W stodole było ciemno jak.. no właśnie. Nawet świetlik wleciał i nam świecił. No i właśnie, mysz chrobotała. I to jak. Masakra. Jak się obudziłyśmy to padało (-,-) taa piękna pogoda na wakacje. Byłyśmy zbierać kurki z Ewą i Kubą. A tam jest ich strasznie dużo.. cała polanka w kurkach.
Potem się trochę ponudziłyśmy i poszłyśmy nad rzekę. Po drodze posiedziałyśmy na balotach, aż nas sąsiad nie zgonił. Znalazłyśmy też groszek i trochę wzięłyśmy. Potem, jak wróciłyśmy Tomek z Kubusiem wzięli wykrywacz metali i szukali skarbów. Znaleźli duży wyjebiaszczy klucz, wielki, zardzewiały łańcuch od traktora. Potem poszliśmy szukać skarbów w lesie. Metr pod ziemią zakopane było wiadro. Piękny skarb. Po obiedzie poszliśmy szukać rzeki. W domu została Ewa z Kajtkiem i mój tata, który poszedł kosić. Udało nam się nad nią dojść przez chaszcze (krzaki) i gąszcze (pokrzywy, sięgłay do pasa)
Znaleźliśmy ślady bobrów: obgryzione drzewa. Było bardzo fajnie, poza przedzieraniem się przez pokrzywy przez kilkadziesiąt metrów. W końcu postanowiliśmy wrócić na drugi brzeg. Przechodziliśmy przez przewalone drzewo. Na końcu drzewa okazało się, że była dwumetrowa wyrwa z wodą, ja przeskoczyłam, Kamila przeszła przez wodę, na szczęście miała kalosze, na nieszczęście woda była zbyt głęboka (xD) Co chwila w drodze powrotnej stawaliśmy i czekaliśmy aż wyleje wodę. Tomek i Łukasz też jakoś przeszli na brzeg i przenieśli Kubę.
Musiałam obrysować bo by nie było widać.

Natrafiliśmy też na lisie nory, ale były zajęte przez borsuka bo były jego ślady. Jak wróciliśmy poszliśmy do domu odpocząć. Wyruszyliśmy ok. 18 (?) a wróciliśmy ok. 20. A i zapomniałabym: znaleźliśmy traszkę lub salamandrę i nazwaliśmy ją Ziemniak, dla innych Salomon lub Krwawe Dziąsło xD. Wypuściliśmy go przy oborze.

Wczoraj byłam z Kamilem na dworze. Dzisiaj byłam z mamą na zakupach. I potem wyszłyśmy z Natalią się przejść do lasu. Szłyśmy drogą, którą chodziłyśmy od kiedy pamiętamy. Ale wtedy wydawała nam się dziwnie inna. Jakby węższa i bardziej zdziczała. Co chwila po prawej stronie były odłamane gałęzie i połamane małe drzewka. To było dziwne. Potem jeszcze nas sarna wystraszyła, bo była bardzo blisko i (co dziwne) nie uciekła tylko powoli sobie odeszła. Zatrzymałyśmy się pod mostem i szukałyśmy belemnitów (takie skamieniałe szczątki prehistorycznych kalmarów) (^^.) Po chwili doszedł do nas Kamil i razem siedzieliśmy pod mostem xD. Nagle ten zaczął rozłupywać ślimaka (Oh God Why??) Wróciłam do domu, siedziałam na laptopie i słuchałam muzyki.
Dzisiaj po 16 wyszłam z Kamile, ale żeby się głównie pożegnać, bo on wyjeżdża dzisiaj do soboty albo niedzieli do wujka, a ja pewnie w sobotę jadę z koleżankami z Holandii do mnie na działkę. Więc zapewne nie zobaczymy się dwa tygodnie (: <)