25 czerwca 2013

Wo.Ot wagary?

Ok. A zatem jestem. Przed chwilą wróciłam ze szkoły cała mokra od deszczu, ale to nie ważne, bo dziś w szkole było zajefajnie.
Na w-f nic nie robiłyśmy, na polskim siedzieliśmy przez 15 min i gadaliśmy a kolejna 30 był odpał i robiliśmy sobie zdjęcia w lustrze xD.
Na przerwie przyszła po mnie pani od angola tej dziewczynki, którą z Izą korepytujemy (?) i dostałyśmy od niej każda po: czekoladzie z orzechami, paczce kocich języczków (xD) i paczce czekoladek Milki. Musze to zanieść Izie..
Następny był angol. Pani nas wygoniła i otworzyła nam drzwi z tekstem "dobra, możecie iść". To poszłyśmy z Natalią i Mają na pizzę, potem wróciłyśmy i ja wbiłam do nich pod koniec lekcji (10 min przed dzwonkiem) i spytałam "co robicie.?" Taa była Klaudia i Benjamin. Pani się zaczęła ze mnie śmiać. No to ja wyszłam. Problem?. Potem nie chciało mi się iść do domu i zostałam na zastępstwie z religii. Była infa (o.o) ale ok.
A wczoraj byłam z Natalią, Mateuszem i Surówką na plaży w ramach wagarów xD. Fajnie się kąpie w ciuchach, ale ci dwaj leszcze twierdzili, że woda za zimna, (-,-) ta kuhwa lodowata. Zjadłyśmy z Natalą kebab no i z kilkoma wróblami (^^.) Potem się zordzieliliśmy. Przez to, że byłam z chłopakami na plaży, Kamil był zazdrosny i była lekka spina. Ale już jest ok. Chłopaki wrócili do domu, a my poszłyśmy do Lookah i ja kupiłam sobie kubek z.. a z resztą paczcie:

 Macie też fiołki. Nwm co
ja zrobie z chociaż jednym z
tych małych o,O


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Ok i mam pendrive'a
Macie nasze shakei i masę truskawek *-*



przy okazji zdjęcie z działki ^^,

I Ruda na balkonie :P


22 czerwca 2013

Łap Janusza!

Przedwczoraj:
Kończyliśmy o 17:10, ale że nie chodzę na w-f ani fakultety, to poszłam 2 godziny wcześniej. Natalia z powodu przeziębienia też nie szła i poszłyśmy do mnie na truskawki. Zebrałyśmy całą miskę. Wstawiłabym zdjęcie, ale Natalka ma mojego pen-drive'a i nie chce mi się zciągać na nowo. Zrobiłyśmy też shake'i. Ja szczerze mówiąc już żygam tymi truskawkami. Ogólnie było super. Spałam na balkonie.
Wczoraj:
Miałam trochę przeciążony dzień. Ze sprawdzianu z lektury (kto robi sprawdziany w ostatnim tygodniu?!), a zatem dostałam 1, bo powiedziałam pani, że mi się nie chciało czytać. Pani doceniła moją szczerość. Na historii, jak parę osób poprawiało oceny, ja i Kamila składałyśmy łódeczki z kartkówek. Tzn. Kamila dawała kartkówki i sama złożyła "piekło-niebo", które (nie pytać czemu) nazwała kobrą. Potem od razu po szkole pojechałam z Natalią na plażę. Woda cholernie zimna za pierwszymi dwoma razami weszłyśmy tylko na wysokość brzucha. Potem nie zwróciłyśmy uwagi na zimno, bo rzucałyśmy w siebie glonem Januszem (no comment) i krzyczałyśmy "Łap Janusza" (Wyjaśnienie tytułu posta). Potem szybko do domu, bo obiecałam Mai, że pójdę na 18:00 na bal szóstoklasisty popatrzeć jak tańczy. Miała taką śliczną miętową sukienkę (^^.) Natalia pojechała dla Oli. Wogóle mi się przypomniało jak ja tańczyłam. To było piękne (*-*) żart. Tylko dyskoteka po balu była fajna i jeszcze jedzenie, głównie pizza. Do domu odwieźli mnie rodzice Mai i jej siostra Kasia. Wróciłam do domu i poszłam spać na balkon, bo pokój sie strasznie nagrzał. Dzisiaj też będę spać na balkonie.
Nie żyjmy przeszłością teraz:
Dzisiaj:
No więc (nie zaczynamy zdania od "no więc") byłam dzisiaj z mamą w Klifie i kupiłam sobie bluzkę (biało-żółtooczojebną) krótkie spodenki, czy szorty jak kto woli. Takie ładne pomarańczowe. Mama kupiła nowe skarpetki (co za szpan będzie na dzielni xD) oraz taką czerwoną sukienkę, potem pojechałyśmy do Lidla na zakupy i kupiłyśmy jakieś pierdoły i arbuza. Aktualnie nie ma już połowy (nie, to nie ja..).
Jak wróciłyśmy, posiedziałam trochę na balkonie z laptopem. W końcu mama mnie zawołała i poszłam posadzić fiołka (tego co dostałam sadzonkę od mamy koleżanki). Teraz jest w ślicznej zielonej doniczce-wiaderku. Na obiad miałam makaron. O i dzisiaj też zrobiłam shake'i, dla mnie, dla mamy i dla taty. Hmm.. jak teraz patrzę to muszę ogarnać mój burdel w pokoju (o.O) A teraz punkt kulminacyjny: Byłam sobie na allegro i patrzyłam na pierwsze lepsze rzeczy (były to jakieś bluzy) Nevermind. Tak w końcu wpadłam na pomysł, jak mogę wykorzystać te 90 zł z wycieczki na Litwę. Nie to nie będzie bluza. Kupiłam full capa. Już został zamówiony. A teraz paczcie jaki:
Zacny nieprawdasz?
 
 
A te były do wyboru:
Wiem, większość by wzięła niebieskiego,
ale taka dziewczyna której nie lubię ma
niebieski i nie chciałam tego samego ^^.

 
 

19 czerwca 2013

Wycieczka.. (Wreszcie)

SORRY ;<

Bardzo przepraszam, że się tak rozleniwiłam. Było to z powodu dużej ilości zmian, oraz poprawiania ocen. Teraz się poprawię i napiszę więcej w ramach nadrobienia. Dzięki :P

KRÓTKA RELACJA Z WYCIECZKI:
 
Wyruszyliśmy w poniedziałek o 13:00 (taa.. chociaż mieliśmy jechać o 9, ale nie bo po co?!) Autokar nie był sprawdzony i policja testowała jego stan. Niestety coś tam było z hamulcami i musiliśmy czekać na nowy autokar. No i wyszło na to że pojechaliśmy o 4 godziny później (Jupi ku*wa), a dojechaliśmy o 1.00, droga była przyjemna i dość spokojna (hehe żartuje, rozierdziel i hałas). Gdy dojechaliśmy, kucharki z tamtejszej szkoły czekały na nas z kolacją (schabowy, ziemniaki i sałatka na kolację, hmm). Szkoła wyglądała jak psychiatryk.
 
Podzieliliśmy się na pokoje i poszliśmy spać o 2, a zasneliśmy ok 3. Następnego dnia wstaliśmy o 6:30, żeby zdążyć na śniadanie na ósmą, potem pojechaliśmy zwiedzać Wilno, zacne, ale było tam gorąco i jeszcze się nie wyspaliśmy. Ilona przejęła mój aparat i cykała jak japończyk na wakacjach. Odwiedziliśmy cmentarz na Rossie (serce Mickiewicza), kościół św. Pawła i Piotra, Ostrą bramę oraz cerkiew. Na osterej bramie się zawiodłam, bo była okrągła -,-.
Cmentarz - mrok wcielony...

Kościół św. Piotra i Pawła. :)

Oraz jego piękne wnętrze *.*

" Ostra Brama" No kufa bardzo

 i... cudowna cerkiew    ('w')

Na obiado-kolację wróciliśmy o 18:00 (bosze to jedzenie) . W środę jechaliśmy ponownie do Wilna i widzieliśmy katedrę (wow), zamek (ok.) i miejsce zamieszkania Juliusza Słowackiego (zaprawdę pasjonujące), a następnie wróciliśmy do szkoły i po obiedzie zwiedzaliśmy okolice Trok wraz z panią Dyrektor tamtejszej szkoły. Byliśmy w cerkwi i szliśmy ulicą Karaimską zamieszkałą przez Karaimów (you don't say). W czwartek byliśmy w zamku Trockim (tak Kamila to twój zamek ^^) i oglądaliśmy monety, zbroje, pieczęcie, meble, stroje z zamierzchłych czasów księcia Witolda. A tak naprawdę to łaziłam i gadałam z Kamilem. (Ale ok, załóżmy, że słuchałam) Kąpaliśmy się też w jeziorze :D.

 

I moja czterolisna koniczynka,
która została wypier*olona przez pewną
osobę zwaną Kamilem.

 

 
 
Tego dnia też pisaliśmy testy na temat Litwy i tego czego się nauczyliśmy, a oceny z niej trafiały do ocen z geografii. Siedzieliśmy na miejscach dla maturzystów i mnie komary swędziały. W piątek po spakowaniu się i śniadaniu zapakowaliśmy się do autokaru i pojechaliśmy w drogę powrotną. Zachaczyliśmy też o Kowno, też zacna miejscówa i ma fajną latarnię z rowerów.


Przy okazji zjedliśmy obiad w Mikołajkach. Wreszcie coś normalnego, czyli: kurczak, frytki i sałatka. A nie jakieś paćkowate kule z ziemniaków z twarogiem i do tego bez smaku, albo pierogopodobne coś z rosołem i śmierdzącym mięsiwem.  Większość osób (wszyscy poza dwoma) twierdziła, że jedzenie było obrzydliwe. Ogólnie wycieczka była zajebi*ta. Prawdopodobne jest to, że byliśmy ostatnią klasą, która jechała na Litwę, ponieważ chcą zamknąć polską szkołę w Trokach.
W sumie szkoda, ale przynajmniej mam monety i 90 zł na moje wydatki :P.
          KONIEC PODRÓŻY ..
 
+ Suprise madafaka!
Chodzę z Kamilem (^^.)