SORRY ;<
Bardzo przepraszam, że się tak rozleniwiłam. Było to z powodu dużej ilości zmian, oraz poprawiania ocen. Teraz się poprawię i napiszę więcej w ramach nadrobienia. Dzięki :P
KRÓTKA RELACJA Z WYCIECZKI:
Wyruszyliśmy w poniedziałek o 13:00 (taa.. chociaż mieliśmy jechać o 9, ale nie bo po co?!) Autokar nie był sprawdzony i policja testowała jego stan. Niestety coś tam było z hamulcami i musiliśmy czekać na nowy autokar. No i wyszło na to że pojechaliśmy o 4 godziny później (Jupi ku*wa), a dojechaliśmy o 1.00, droga była przyjemna i dość spokojna (hehe żartuje, rozierdziel i hałas). Gdy dojechaliśmy, kucharki z tamtejszej szkoły czekały na nas z kolacją (schabowy, ziemniaki i sałatka na kolację, hmm). Szkoła wyglądała jak psychiatryk.
Podzieliliśmy się na pokoje i poszliśmy spać o 2, a zasneliśmy ok 3. Następnego dnia wstaliśmy o 6:30, żeby zdążyć na śniadanie na ósmą, potem pojechaliśmy zwiedzać Wilno, zacne, ale było tam gorąco i jeszcze się nie wyspaliśmy. Ilona przejęła mój aparat i cykała jak japończyk na wakacjach. Odwiedziliśmy cmentarz na Rossie (serce Mickiewicza), kościół św. Pawła i Piotra, Ostrą bramę oraz cerkiew. Na osterej bramie się zawiodłam, bo była okrągła -,-.

Cmentarz - mrok wcielony...

Kościół św. Piotra i Pawła. :)

Oraz jego piękne wnętrze *.*

" Ostra Brama" No kufa bardzo

i... cudowna cerkiew ('w')
Na obiado-kolację wróciliśmy o 18:00 (bosze to jedzenie) . W środę jechaliśmy ponownie do Wilna i widzieliśmy katedrę (wow), zamek (ok.) i miejsce zamieszkania Juliusza Słowackiego (zaprawdę pasjonujące), a następnie wróciliśmy do szkoły i po obiedzie zwiedzaliśmy okolice Trok wraz z panią Dyrektor tamtejszej szkoły. Byliśmy w cerkwi i szliśmy ulicą Karaimską zamieszkałą przez Karaimów (you don't say). W czwartek byliśmy w zamku Trockim (tak Kamila to twój zamek ^^) i oglądaliśmy monety, zbroje, pieczęcie, meble, stroje z zamierzchłych czasów księcia Witolda. A tak naprawdę to łaziłam i gadałam z Kamilem. (Ale ok, załóżmy, że słuchałam) Kąpaliśmy się też w jeziorze :D.
I moja czterolisna koniczynka,
która została wypier*olona przez pewną
osobę zwaną Kamilem.
Tego dnia też pisaliśmy testy na temat Litwy i tego czego się nauczyliśmy, a oceny z niej trafiały do ocen z geografii. Siedzieliśmy na miejscach dla maturzystów i mnie komary swędziały. W piątek po spakowaniu się i śniadaniu zapakowaliśmy się do autokaru i pojechaliśmy w drogę powrotną. Zachaczyliśmy też o Kowno, też zacna miejscówa i ma fajną latarnię z rowerów.
Przy okazji zjedliśmy obiad w Mikołajkach. Wreszcie coś normalnego, czyli: kurczak, frytki i sałatka. A nie jakieś paćkowate kule z ziemniaków z twarogiem i do tego bez smaku, albo pierogopodobne coś z rosołem i śmierdzącym mięsiwem. Większość osób (wszyscy poza dwoma) twierdziła, że jedzenie było obrzydliwe. Ogólnie wycieczka była zajebi*ta. Prawdopodobne jest to, że byliśmy ostatnią klasą, która jechała na Litwę, ponieważ chcą zamknąć polską szkołę w Trokach.
W sumie szkoda, ale przynajmniej mam monety i 90 zł na moje wydatki :P.
KONIEC PODRÓŻY ..
+ Suprise madafaka!
Chodzę z Kamilem (^^.)